poniedziałek, 14 września 2015

[TEST] myPhone Hammer Axe - najlepszy pancerny smartfon jaki miałem

Pancerne smartfony są cool, ale najczęściej albo rozczarowują niską jakością, albo frustrują wysoką ceną. Chyba wreszcie trafiłem na takiego, który wyłamuje się z tego schematu.



Wybierając się na wypad do lasu, zwłaszcza dłuższy, zabieram zwykle dwa telefony. Klasyczny, staromodny telefon komórkowy z fizyczną klawiaturą i niedotykowym ekranem, będący w stanie działać ponad tydzień bez ładowania służy do utrzymania kontaktu ze światem, podczas gdy smartfon zastępuje aparat fotograficzny i kamerę oraz w razie potrzeby zapewnia dostęp do informacji - rozkładów jazdy, pogody itp. Nie jest to wygodne, zwłaszcza, że trzeba obydwa zabezpieczyć przed wodą, a smartfona także chronić przed uderzeniami i naciskiem. Chyba więc nie będzie dla was zaskoczeniem, że do testów myPhone Hammer Axe LTE przystępowałem z entuzjazmem i nadzieją na poprawę sytuacji… A co z tego wyszło?

WYGLĄD: Twardy, ale nie śmieszny

Grubość dwóch iPhone-ów, waga półtora iPhone'a, wytrzymałość... iPhone może sobie tylko pomarzyć!
Axe został zaprojektowany tak, że na pierwszy rzut oka widać że mamy do czynienia z twardzielem, ale jednocześnie jego obudowa nie jest ostentacyjna i przesadzona, jak to się niestety zdarza niektórym wszystkoodpornym telefonom rodem z Chin. Oczywiście, wolę minimalizm i chłodną aluminiową elegancję CAT-ów - ta firma zdołała w sposób idealny połączyć wytrzymałość i styl - ale mówimy o telefonach dwa razy droższych od Axe! "Pancernik" od myPhone wygląda naprawdę dobrze i bez wstydu można go nosić na co dzień także w mieście. Do wyboru jest dyskretniejsza, całkowicie czarna wersja oraz wariant z pomarańczowymi wstawkami, który mi osobiście podoba się bardziej.
Grubość? Rozmiary? Waga? Cóż, waży tyle, co półtora Galaxy S6 (250 g) i jest grubszy niż dwa takie telefony (prawie 16 mm). Zdziwieni? Pewnie raczej nie.

ODPORNOŚĆ I WYGODA: Odporny i wygodny :-)

Mimo sporych rozmiarów dobrze leży w ręku i używa się go całkiem wygodnie
Dwie litery, dwie cyfry: IP68. Oznaczają one, że myPhone Axe jest odporny na kurz i wodę włącznie z całkowitym zanurzeniem - co więcej, producent informuje, że jego telefon nadaje się do zdjęć podwodnych! Zdjęć nie robiłem, bo Bieszczadzkie strumienie były ostatnio zbyt płytkie, żeby się w nich kąpać, ale myPhone przeleżał swoje pod wodą i nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia. Śpiewająco przeszedł też proste testy takie jak upuszczanie na podłogę czy deptanie (nacisk ponad 80 kg, na twardej powierzchni). Obudowa jest sztywna, a szkło pokrywające ekran to Gorilla Glass 3, dobrze znosząca próby zarysowania kluczami, gwoździem czy ostrzem Leathermana. Uwaga jednak! Czubek ZT 0566 ze stali Elmax o twardości 60-61 HRC zostawia na szkle cieniutkie, ale widoczne rysy... Nie wykonywałem Testów-Na-Destrukcję, więc nie powiem wam, ile naprawdę Axe jest w stanie wytrzymać zanim się podda, ale w normalnym użytkowaniu w terenie powinien przetrwać wszystkie typowe przypadki oprócz trafienia ekranem o kamień.
Pancerny myPhone mimo dość dużej szerokości dobrze leży w ręku i jest całkiem wygodny w obsłudze - trochę szkoda, że przycisk zasilania znalazł się na górnej, a nie zgodnie z bieżącymi trendami, bocznej krawędzi obudowy, bo do obudzenia telefonu trzeba zmienić chwyt. Denerwuje i przeszkadza rozmieszczenie przycisków głośności: "Volume +" znajduje się na samej górze prawej krawędzi, podczas gdy "Volume -" na jej samiusieńkim dole. W dodatku oba klawisze są zabudowane na mini postumentach i odchylone odpowiednio w górę i w dół  Żeby jedną ręką w trakcie rozmowy zwiększyć, a potem zmniejszyć głośność trzeba by być spidermanem.
Na dole telefonu znajduje się ucho do przewleczenia smyczy. Jest na tyle wąskie, że można przez nie przecisnąć tylko cieniutką żyłkę albo taśmę.

Ucho do smyczy - zmieści się tylko cieniutki sznurek albo taśma. 
EKRAN: Jasno, ostro, dobrze

Rozdzielczość HD, czyli 1280x720 to oczywiście żadna rewelacja w stosunku do urządzeń z wyższej półki wśród których od kilku lat standardem jest Full HD, ale całkowicie wystarczy do tego, żeby obcowanie z telefonem było przyjemne dla oczu. Wielki udział ma w tym także fakt, że mierzący 4,5" ekran ma czuły digitizer świetnie reagujący na dotyk a matryca IPS jest podklejona pod szkłem osłaniającym panel bez zostawiania denerwującej i utrudniającej używanie przestrzeni między nimi. Co ważne w telefonie przeznaczonym do używania w terenie, jasność ekranu jest na tyle wysoka, żeby zapewnić czytelność nawet w słoneczny, letni dzień. Producent zadbał o funkcje, które mogą się naprawdę przydać: digitizer można obsługiwać mokrymi rękami albo w rękawicach. I to działa!

WYDAJNOŚĆ: W sam raz

"Nie ma szybkich smartfonów z Androidem, są tylko mało zaśmiecone" - choć z tym stwierdzeniem można polemizować, prawdą jest że nawet najszybsze Androidy po pewnym czasie zaczynają działać wyraźnie wolniej, dlatego cała sztuka polega na tym, żeby od początku zapewnić urządzeniu odpowiedni zapas mocy. Axe LTE ten zapas mocy ma - jego ośmiordzeniowy procesor Mediateka to oczywiście nie ta liga co podobne jednostki Qualcoma czy Samsunga, ale wsparty 2 GB pamięci RAM radzi sobie naprawdę dobrze.

Przycisk włączania mógłby być z boku, wtedy można byłoby włączać telefon bez zmiany chwytu. 

CZAS PRACY NA BATERII: Duża bateria robi swoje!

Jedna z najbardziej bolesnych kwestii w każdym smartfonie pretendującym do miana "outdoorowego". Akumulator myPhone Axe ma 3700 mAh i to czuć. Po pierwsze, tak jak już pisałem, telefon waży tyle, co pół cegły. Ale po drugie jest w stanie działać ponad dwie doby przy włączonej transmisji danych, z automatyczną synchronizacją czterech kont pocztowych, dość intensywnym korzystaniu z Facebooka i WWW, bez ograniczania jasności ekranu itp. W terenie, po wyłączeniu transmisji danych i ograniczeniu się do dzwonienia oraz wysyłania SMS-ów bez najmniejszego problemu wytrzymał cztery doby. Działo się to w Bieszczadach, przy kiepskich warunkach sieci - często zasięgu brakowało albo był bardzo słaby, bywało że telefon logował się do operatorów ze Słowacji - co zmuszało moduł radiowy do ciężkiej pracy i zwiększa zużycie prądu. Tak więc jest naprawdę nieźle!

DODATKI: SOS i PTT

Przycisk SOS wystaje tak zachęcająco, że nie sposób nie nacisnąć go przypadkiem co najmniej raz...
Na lewym boku obudowy Axe ma dwa dodatkowe przyciski opisane jako SOS i PTT. Służą one do uruchamiania specyficznych funkcji: komunikacji alarmowej i "krótkofalówki". Zacznijmy od tej pierwszej. Otóż po naciśnięciu przycisku SOS telefon samoczynnie wyśle pod zaprogramowany numer wprowadzoną wcześniej wiadomość SMS, albo/i (można to ustawić) zadzwoni pod niego. To funkcja znana z telefonów dla seniorów, ułatwiająca im wezwanie pomocy w razie zasłabnięcia czy podobnych kłopotów, ale czy ma sens w terenie? Może się zdarzyć, że w wyniku wypadku w lesie, górach czy na wodzie będziemy potrzebowali powiadomić kogoś, że potrzebujemy pomocy - między innymi dlatego zabiera się telefon na wypady w dzicz. Faktem jest też, że w sytuacji awaryjnej, działając w stresie czy wręcz szoku potrzebujemy wszelkich ułatwień - tak na wszelki wypadek. Pod tym względem przycisk SOS można uznać za niezły pomysł. Niestety, ma dwie duże wady. Po pierwsze, zdecydowanie za łatwo go wcisnąć przypadkiem. Mi zdarzało się to co najmniej raz dziennie… dobrze, że nie ustawiłem żadnego numeru alarmowego! Przydałaby się jakakolwiek, choćby najprostsza blokada czy osłona chroniąca przed takimi sytuacjami. Może chociaż konieczność wciśnięcia przycisku dwa razy w odstępie kilku sekund? Po drugie, jeśli faktycznie potrzebujemy w terenie pomocy a nasz stan jest na tyle kiepski, że jedyne na co nas stać, to wciśnięcie przycisku, to i tak mamy przerąbane.  Dlaczego? Bo telefon nie jest w stanie wysłać w tym awaryjnym SMS-ie najważniejszej dla ratowników informacji, czyli naszego położenia. Do kogokolwiek wyślesz swoją wiadomość awaryjną, będzie wiedział, że masz kłopoty, ale nie będzie miał pojęcia gdzie cię szukać - chyba, żeby postąpiłeś rozsądnie i zostawiłeś dokładny plan swojej trasy.
Tak więc przycisk SOS w Axe to ciekawy pomysł, który jednak ma małe szanse się przydać. A jak z PTT, czyli Push-to-talk?
Ten przycisk ma służyć do natychmiastowej komunikacji przypominającej użycie krótkofalówki. Naciśnięcie go uruchamia aplikację, która pozwala na prowadzenie z innymi jej użytkownikami rozmów tak, jak przez krótkofalówkę. Tak naprawdę ma to więcej wspólnego ze Skype, Hangouts czy dowolnym innym programem VoIP, czyli przesyłającym głos przez Internet jako strumień danych i ma podobne ograniczenia: chociażby odpowiednią przepustowość łącza. Czy to jest przydatne? Owszem, ale na pewno nie w terenie (bo tam wyłącza się transmisję danych, a jeśli nie, to często i tak nie ma dostatecznie dobrych warunków), podczas gdy w mieście i tak korzystamy z innych apek do VoIP - czata FB, Hangouts czy Skype'a.

APARAT: Gdyby nie ten software...

Pod tą zamykaną na śruby klapką znajdują się gniazda na dwie karty SIM (standardy mini i micro) oraz kartę pamięci microSD
 Tu dochodzimy do punktu, który dla mnie osobiście jest kluczowy - w końcu, jak pamiętacie, napisałem że zabieram ze sobą smartfon teren głównie jako aparat/kamerę. MyPhone Axe jest wyposażony w 13 megapikselową matrycę produkcji Sony, a to oznacza, że hardware jest na poziomie wyższym niż przeciętny, nie tylko dla "pancerników", ale i w ogóle dla smartfonów w tej klasie cenowej. Żeby nie trzymać was dłużej w niepewności, napiszę od razu: hardware to nie wszystko. Oprogramowanie aparatu Axe ma dużo ciekawych funkcji, w tym HDR (która jednak działa mocno tak sobie), śledzenie ruchu, "żywe" zdjęcia, panoramy itp., a w przypadku trybu manualnego mamy do dyspozycji korektę ekspozycji i ustawienia balansu bieli. Niestety, ustawienia te są trudno dostępne i nie ma mowy o tym, żeby można było je przestawiać szybko, podczas robienia zdjęć. Szkoda, bo automatyka aparatu słabo radzi sobie i z ekspozycją i balansem bieli, a są one bardzo istotne ze względu na nie za dużą rozpiętość tonalną matrycy. Na domiar złego obrabiający przechwycony obraz algorytm zdecydowanie za mocno podkręca kontrast.  Skutek jest taki, że mamy naprawdę dobry jak na smartfony aparat, który w sprawnych rękach doświadczonego fotografa (który potem jeszcze popoprawia to i owo w "postprodukcji") pozwoli robić dobre zdjęcia. W rękach niezbyt zdolnego amatora… cóż, zdecydowanie nie tak dobre.
Ponieważ jednak problem wygląda na software'owy, być może zostanie naprawiony przy okazji jakiegoś update'u… trzymam kciuki!

DROBIAZGI: w których siedzi diabeł

Do gniazda USB i audio nie dosięgnie żadna standardowa wtyczka, trzeba używać tych od myPhone.
Nieprzemyślane drobiazgi potrafią zepsuć radość korzystania z każdego urządzenia. W przypadku myPhone Axe nie ma ich wiele, ale potrafią dać w kość. O pierwszym z nich już przeczytaliście - to sposób w jaki umieszczono przyciski głośności oraz symetryczne do nich przyciski SOS i PTT. Zainstalowanie ich na rogach telefonu może i wygląda fajnie, ale sprawia że trudno z nich skorzystać wtedy, kiedy chce się to zrobić, za to zdecydowanie za łatwo nacisnąć je przypadkiem. 
Pozostałe dwa problemy wiążą się z rozwiązaniem problemu uszczelnienia portów telefonu. Zarówno złącze USB, jak i gniazdo słuchawkowe znajdują się w głębi zamykanego zaopatrzoną w uszczelki zatyczką wycięcia w obudowie. Po zamknięciu zatyczki Axe jest szczelny i może bezpiecznie znosić kąpiele, a jeśli chcemy naładować telefon albo podłączyć słuchawki wystarczy ją otworzyć. Kłopot w tym, że wycięcie na dnie którego znajdują się porty jest zbyt wąskie, żeby zmieściły się w nim standardowe wtyczki - zarówno USB, jak i audio. Nie skorzystamy z ładowarki kolegi. Nie posłuchamy muzyki przez ulubione słuchawki. Jesteśmy skazani na korzystanie z przewodu i słuchawek dołączonych przez producenta… Tak jak mówiłem, drobiazg, ale denerwujący.  

CENA I WERSJE LTE vs. 3G

myPhone Hammer Axe występuje w dwóch wersjach bardzo różniących się wyposażeniem: LTE i 3G. Pierwsza z nich to ta, której test właśnie przeczytaliście, a jej cena sugerowana przez producenta to 999 zł. Wersja 3G jest w stosunku do niej wyraźnie słabsza - poza oczywistym brakiem obsługi transmisji LTE ma też procesor czterordzeniowy, o połowę mniej pamięci RAM, aparat o rozdzielczości 8 Mpix, baterię 3300 mAh i mniej pamięci masowej. Jest też tańsza, producent wycenił ją na 830 zł.

PODSUMOWANIE:

To najlepszy wszystkoodporny telefon jaki testowałem. Nie jest ideałem i sporo rzeczy można by jeszcze poprawić (przede wszystkim oprogramowanie aparatu!), ale w najważniejszych kwestiach nie zawodzi: na wyprawach jest wytrzymały, wodoodporny, długo działa na baterii a jego ekran pozostaje czytelny nawet w ostrym słońcu. W codziennym użytkowaniu sprawdzi się niezły procesor i 2 GB RAM, obsługa LTE, wyświetlacz IPS i zdecydowany, ale nie kiczowaty design.  Za tą cenę wyrok jest jasny - brać!


 Wady i zalety

+ Bardzo dobry ekran
+ Wystarczająca wydajność
+ Ciekawy, ale w miarę neutralny wygląd
+ Długi czas pracy na baterii
+ Dual SIM

- Zdjęcia są gorsze, niż by mogły być (jak na taki aparat)
- Nieprzemyślane rozmieszczenie przycisków głośności, PTT i SOS

- Niemożność korzystania z innych słuchawek i kabla USB niż dostarczony w komplecie

ZDJĘCIA wykonane myPhone Hammer Axe:

















4 komentarze:

  1. przeżył nawet upadek z 9 piętra i pieczenie w marynacie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za przejrzysty tekst, ułatwiający wybór. Dokupienie adaptera jack 3,5 17,5mm rozwiązało problem ulubionych słuchawek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zamówiłem i za tydzień będzie

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja ładowarki ostrugałem i mam w aucie , przy kompie i przy łóżku

    OdpowiedzUsuń