poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Do samolotu z nożem?! To zależy.

Inaczej niż zwykle postanowiłem wziąć ze sobą na pokład samolotu multitoola. Nic wielkiego - Leathermana Squirta - ale jednak narzędzie z ostrzem. Dwa razy przeszedł przez kontrolę niezauważony, a potem… potem zrobiło się ciekawie.



Nie zabieram ze sobą do samolotu noży* czy tooli**. Przeważnie. Tym razem postanowiłem z premedytacją wziąć malutkiego Leathermana Squirta PS4 - jest na tyle mocno używany, że utrata nie bolałaby aż tak bardzo, a chciałem sprawdzić, jak w praktyce wygląda realizacja wytycznych dotyczących przewożenia "niebezpiecznych narzędzi".

No właśnie, bo cały problem polega na tym, że nie ma jednoznacznej, zerojedynkowej listy "to wolno-tego nie wolno". Są opublikowane na stronach przewoźników wytyczne, miejscami nawet dość szczegółowe, które jednak zwykle kończą się konkluzją, że ostatecznie o dopuszczeniu lub nie każdego przedmiotu decydują pracownicy zajmujący się kontrolą bezpieczeństwa…

ROZMIAR Ma znaczenie

Warszawa-Sztokholm
Plecak z toolem przeszedł przez skaner bez wzbudzania jakiejkolwiek sensacji. Albo nie został zauważony, albo zauważono go i oceniono, że nie stanowi zagrożenia.

Sztokholm-Kiruna
Znów, gładki przejazd przez skaner, rutynowa kontrola w chromatografie na ślady materiałów wybuchowych lub substancji psychoaktywnych (mój plecak nie miał kontaktu ani z jednymi, ani z drugimi), i tyle.

Kiruna-Sztokholm
Tu się zrobiło ciekawie. Sympatyczna pani w nieco starszym wieku obsługująca skaner wyłowiła mój plecak i przekazała w dłonie jeszcze sympatyczniejszej pani w zdecydowanie młodszym wieku, która z moją asystą zajęła się jego systematycznym wybebeszaniem. Poszukiwania trwały długo, ale były bardzo metodyczne i w końcu doprowadziły do przedniej kieszonki w której leżał sobie Squirt. Pani obejrzała go, otworzyła wszystkie narzędzia po kolei, przyłożyła miarkę do ostrza i… z uśmiechem oddała mi go mówiąc, że wszystko w porządku. Chciałem zapytać, jakie są warunki bycia "w porządku" jej zdaniem, ale Kiruna to port lotniczy wielkości dworca PKS w Olsztynie i duet pań był jedyną obsadą jedynego stanowiska kontroli bezpieczeństwa. Jeszcze Sympatyczniejsza Pani pobiegła do swoich obowiązków i tyle ją widziałem…

Sztokholm- Warszawa
Po pierwsze, zapomniałem zdjąć zegarka. No kurczę, to mi się dawno nie zdarzyło… Podczas gdy cofałem się przez bramkę do powtórki, mój plecak przejechał przez skaner i… operator wskazał go koledze mówiąc, że "w przedniej kieszeni, jakiś tool Leathermana". Wow, to się nazywa precyzja! :-) Kolega operatora, młody funkcjonariusz bezpieczeństwa poprosił o wyjęcie toola, obejrzał, przymierzył ostrze i podziękował grzecznie. Na moje pytanie (tu były cztery stanowiska, a do tego nie było tłoku) o kryteria odpowiedział, że "dopuszczalne" są ostrza do 6 (!!!) centymetrów długości, ale "w zależności od kształtu". W ramach pożegnania pochwalił zegarek i wrócił do działań.

CO Z TEGO Wynika?

Niewiele. Tak naprawdę, to dzielę się z wami tą opowieścią bardziej w charakterze anegdoty, niż dla wyciągnięcia konkretnych wniosków, ale jeśli już, to nasuwają się trzy:

1. Nigdy nie wiadomo, co na jakim skanerze wyjdzie.
2. Nigdy nie wiadomo, co kto uzna za dopuszczalne
3. Na Szwedzkich lotniskach Leathermana Squirt PS4 jest legalny :-)


* No dobra, zdarzyło mi się ze dwa razy, że zapomniałem wyjąc z portfela prezent od żony, CardSharpa (o, takiego http://kolba.pl/noz-w-karcie-kredytowej-cardsharp-2-p9848.html) Nikt nic nie zauważył, a ja przypomniałem sobie o tej zabawce płacąc za taksówkę z lotniska. Uff.

** No dobra raz jeszcze - mam takie coś, co nie budzi podejrzeń i nie wywołuje stresów…

2 komentarze:

  1. Tia, w dużej mierze to czy przejdziesz z czymś takim zależy od osoby która się temu przygląda, na ten przykład ja musiałem zostawić na lotnisku swisscard-a classic i malutkiego vicka, a to tylko dlatego że pan który się im przyglądał jednoznacznie skreślił młodego punka z victorinox-ami ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. Tia, w dużej mierze to czy przejdziesz z czymś takim zależy od osoby która się temu przygląda, na ten przykład ja musiałem zostawić na lotnisku swisscard-a classic i malutkiego vicka, a to tylko dlatego że pan który się im przyglądał jednoznacznie skreślił młodego punka z victorinox-ami ;d

    OdpowiedzUsuń