środa, 1 lipca 2015

TEST Tasmanian Tiger Raid Pack III i NOMA Raid Pack II - Kopia, czy oryginał?

Jak sprawdza się w terenie Tasmanian Tiger Raid Pack, uważany za jeden z najlepszych do trekkingu - jeśli nie najlepszy - dostępny plecak militarny? I czy warto kupić jego polską kopię szytą przez warszawską firmę NOMA na potrzeby naszych "specjalsów"? Zobaczcie!

Tasmanian Tiger Raid Pack III (czarny) i NOMA Raid Pack II (zielony)


Odkąd szwędam się po górach i lasach zawsze byłem rozdarty między lekkimi, starannie uszytymi i wyposażonymi w świetne systemy nośne plecakami sportowymi, a wytrzymałymi, obszytymi taśmami na dodatkowe wyposażenie i wreszcie - mającymi kolory lasu plecakami wojskowymi. I tak przez kilka lat nosiłem średnie ALICE na stelażu (z dosztukowanym pasem biodrowym od Alpinusa Woodpeckera), a przez kolejne kilka superwygodny, cudownie wykonany Terra 40 The North Face, ale zawsze czegoś mi brakowało. Dlatego kiedy zobaczyłem TT Raid Pack, poczułem że muszę go mieć. 

Moja wysłużona TNF Terra 40 - dla mnie najwygodniejszy plecak świata ;-)

JAK POKOCHAŁEM TT Raid Pack ślepo i bez pamięci

Tasmanian Tiger to "militarna" część mającej ogromne doświadczenie w produkcji sprzętu turystycznego niemieckiej firmy Tatonka, a Raid Pack miał być plecakiem przeznaczonym do działań (jak sama nazwa wskazuje) składających się w większej części z długotrwałego noszenia na grzbiecie sprzętu potrzebnego do życia. Rozumiecie już? Firma znająca się doskonale na szyciu sportowych plecaków do długotrwałego noszenia swojego dobytku po górach i lasach zaprojektowała wojskowy plecak zoptymalizowany do długotrwałego noszenia swojego dobytku po górach i lasach. To musiało być TO! Faktycznie, patrząc na Raid Pack w wersji II czułem, jak spełniają się moje sny: typowo techniczny, sportowy kształt wora, ale dwie wielkie kieszenie po bokach. Wszystko co się da obszyte MOLLE/PALS, ale wyrafinowany system nośny. Odseparowana dolna komora i pętle na czekany, ale gruba kordura w cieszącym oczy kamuflującym kolorze. Niestety, jak większość rzeczy dobrych, ten graal nie był tani, zacząłem więc szukać w "wiodącym portalu aukcyjnym" i po jakimś czasie trafiłem na kosztującego mniej niż połowę sklepowej ceny używanego Raid Packa w idealnym stanie. Był jednak jeden haczyk - to nie był Raid Pack firmy Tasmanian Tiger. Jak się okazało, nasza własna, warszawska firma NOMA szyje dokładne, acz nieautoryzowane kopie tych plecaków na potrzeby polskich "specjalsów" z GROM-em na czele. Kupiłem.
Ponieważ jednak Raid Packi NOMY to rzadkość, pisząc recenzję postanowiłem odnieść się do oryginału. Pożyczyłem stuprocentowego, autentycznego Tasmaniana (firma wprowadziła model Raid Pack III, więc wziąłem właśnie ten) i zabrałem go ze sobą na wypad w Gorce. A dokładniej, oryginalnego TT przekazałem koledze, a sam spakowałem się w NOMĘ. 

TT (czarny) i NOMA (zielony) zupełnie inaczej leżą na plecach. Prawdę mówiąc, TT leży, a NOMA zwisa...

ANATOMIA DIABŁA Tasmańskiego

Raid Pack jest szerszy niż typowy górski plecak o podobnej pojemności, jednak pozostaje na tyle wąski, żeby nie wystawać poza obrys sylwetki, a więc nie przeszkadzać za bardzo przy przedzieraniu się przez krzaki czy wąskie przejścia. Całość jest uszyta z Cordury 700 den, a do jakości zarówno materiałów jak i wykonania nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Ja testowałem czarną wersję kolorystyczną, ale w sprzedaży jest też oliwkowo-zielona, khaki (jasny coyote) oraz w kamuflażu MultiCam.

Komora główna i dolna

Dolna komora zamykana jest na dwustronny, kryty listwą zamek błyskawiczny, który przed nadmiernym obciążeniem chronią dwa zapinane na klamry pasy nośne. Komorę główną od dolnej oddziela przegroda wpięta także na samek błyskawiczny. To rozwiązanie ma zalety i wady: umożliwia zapakowanie do górnej części plecaka drobnych rzeczy bez obawy, że przelecą do dolnej (to się zdarza np. w TNF Terra, gdzie przegroda jest zamykana na owalne guziki), jednak jeśli wypchamy wór do granic jego wytrzymałości na suwak teoretycznie mogą działać duże siły, które mogłyby go uszkodzić. Projektant przewidział to jednak i przegroda ma pewien nadmiar materiału, który jeśli plecak ma zapakowane równie ciasno górną i dolną komorę chronią suwak przed obciążeniem.
Wewnątrz głównej komory znajduje się punkt do podwieszenia worka na wodę, a w bocznej ściance plecaka został wykonany przepust na wężyk. 

Górna komora kończy się niewielkim kominem, którego koniec ma ściągacz z linki. Górne brzegi komory można dodatkowo ściągnąć za pomocą taśmy kompresyjnej zapinanej na klamrę - to bardzo wygodne rozwiązanie ułatwiające ustabilizowanie ładunku. Niestety, chociaż komin pomieścić mógłby jeszcze z 5-8 litrów ładunku, nie da się wygodnie wykorzystać jego pojemności, bo klapa plecaka jest od strony pleców przyszyta do komory głównej - nie da się jej podnieść wyżej wraz z "rosnącym" kominem.

Klapa

Wyposażona we wszyte po bokach elastyczne ściągacze klapa dobrze obejmuje komin i komorę główną. W klapie znajdziemy dwie kieszenie. Na dole, od strony komory głównej znajduje się dostępna przy otwartym plecaku zamykana na jednokierunkowy suwak kieszeń przeznaczona na apteczkę (producent oznaczył ją zielonym krzyżem), której ja osobiście używałem do przechowywania dokumentów, kluczy i innych rzeczy, do których nie muszę mieć podczas wyjazdu częstego dostępu. Większość objętości klapy zajmuje jej główna kieszeń, zamykana na dwubiegowy zamek i otwierająca się w przeciwną stronę, niż klapa. W kieszeni tej nie ma niestety żadnych kieszonek, pętelek czy D-ringów do przypięcia sprzętu albo czegokolwiek innego, pozwalającego jakoś zorganizować tą przestrzeń. To poważne przeoczenie, bo klapa to świetne miejsce na rzeczy drobne, delikatne albo często używane - w większości plecaków cywilnych znajdziemy tu choćby siatkową kieszonkę i karabińczyk do kluczy…
Wierzch klapy jest obszyty taśmami MOLLE, oraz ma cztery przelotki do przeciągnięcia taśm, linek lub gum, do szybkiego mocowania np. hełmu, karimaty czy zwiniętej kurtki. Trochę szkoda, że nie ma tam takich taśm fabrycznie, bo to bardzo wygodne rozwiązanie. 

Tasmanian Tiger ma na klapie MOLLE, a NOMA linkę

Kieszenie boczne

Każdy bok plecaka zaopatrzony jest w połowie wysokości w dużą, zamykaną na dwukierunkowy suwak kieszeń, która w środku ma elastyczną taśmę przytrzymującą ładunek oraz małą siatkową kieszonkę także zamykaną zamkiem błyskawicznym. Te kieszenie to prawdziwy dar niebios - otwierają się bardzo głęboko, pozwalając na wygodne pakowanie i szybkie znalezienie tego, czego potrzebujemy, a wewnętrzne gumy i kieszonki ogromnie pomagają utrzymać w środku porządek. Takie kieszenie chciałoby się mieć w każdym plecaku!
Na bokach dolnej komory znajdują się otwarte kieszenie z elastycznym ściągaczem na górze - doskonałe na butelkę z napojem, kije trekingowe, albo różne podręczne drobiazgi. Są dość płytkie: butelki 0,7 l wystają z nich niemal do połowy wysokości, a duże kieszenie boczne są na tyle blisko nad nimi, że próba przytroczenia na przykład wspomnianych kijów wymagałaby rezygnacji z użycia kieszeni.

System nośny

Inaczej niż w Raid Pack II gdzie stosowano prętową ramę w kształcie litery X za utrzymanie sztywności nowego modelu  odpowiada aluminiowy, profilowany stelaż wewnętrzny. System nośny obejmuje wygodne, szerokie i miękkie szelki, dwie poduszki przenoszące ciężar na miednicę oraz zestaw poduszek pod łopatki - środek pleców pozostał wolny, żeby umożliwić cyrkulację powietrza. To działa, chociaż oczywiście podczas dużego wysiłku i tak zarówno moje plecy, jak i plecy plecaka po jakimś czasie zrobiły się mokre…
Raid Pack III ma nowy pas biodrowy, w którym Tasmanian poprawił profilowanie, ale też dodał po cztery rzędy taśm MOLLE z każdej strony, jednocześnie umożliwiając wypięcie samego pasa i użycie go w charakterze pasa głównego w oporządzeniu. Muszę przyznać, że o ile odpinanie pasa pozostawia mnie obojętnym (w końcu używam tego plecaka inaczej), o tyle ogromnie doceniam możliwość przytroczenia do niego dodatkowych kieszonek, pokrowca na butelkę i tym podobne.

Przerwa po godzinie marszu: NOMA już nasiąknięta, TT jeszcze w miarę suchy
Wodoodporność

Tasmanian postanowił oszczędzić i nie daje w zestawie pokrowca przeciwdeszczowego - trzeba go sobie kupić oddzielnie. Na szczęście jak wykazała praktyka, sam plecak jest dość odporny na wodę i kilkugodzinny deszcz o niewielkiej intensywności (od "pada" do "ledwie mży") nie zdołał przeniknąć do środka.

KSIĄŻE I BĘKART Czyli TT vs NOMA

Obydwa plecaki są do siebie bardzo, bardzo podobne, a część różnic wynika nie tyle z niedokładności kopiowania, co z faktu, że NOMA 45l  wzorowana była na wcześniejszym modelu Raid Pack'a. Do nich należy na przykład brak podwieszenia do camelbacka i przepustów na wężyki, stelaż z prętów w kształcie X czy pas biodrowy bez obszycia MOLLE.

Jakość wykonania jest podobna, choć w oryginale całość wydaje się estetyczniej wykończona, perfekcyjna także pod względem wyglądu każdego drobiazgu. Podobne są również zastosowane klamry i suwaki, chociaż w przypadku NOMY mam notoryczne problemy z zapięciem taśmy piersiowej - klamra zatrzaskuje się dopiero przy drugiej-trzeciej próbie. 

Klamra pasa piersiowego NOMY ma gwizdek, za to zapina się w 2 próbach na 6... 

 Pierwszą poważną różnicą między oryginałem a kopią jest mocowanie klapy. Różnicą, dodajmy, na korzyść produkcji NOMY. W ich wersji Raid Packa klapa nie jest na stałe przyszyta do głównego wora, tylko przymocowana do niego na dwóch przewleczonych przez klamry taśmach, które można skracać lub wydłużać, w zależności od stopnia wypchania komina plecaka. Co prawda kiedy mamy mniej ładunku klapa zsuwa się na przód plecaka ma tendencję do odsłaniania tylnej części komina (oraz wygląda paskudnie!), ale za to w razie potrzeby można napchać pod nią dużo więcej sprzętu.

Druga zmiana też dotyczy klapy: na jej wierzchu, zamiast taśm MOLLE znajdziemy tylko przeplecioną przez cztery pętle z materiału linkę ze stoperem. Najfajniej byłoby mieć i jedno i drugie, ale sama linka też w większości przypadków wystarczy. 

Trzecia różnica jest najpoważniejsza i niestety wcale nie pozytywna… Otóż system nośny NOMY 45, chociaż wygląda jak ten z Tasmaniana działa dużo, dużo gorzej. Poduszki nośne mają trochę inny kształt, rozmiar i są inaczej wyprofilowane, skutkiem czego przylegają do pleców na całej ich długości powodując przegrzewanie i zwiększone pocenie. Pas biodrowy jest krótszy, przez co nie obejmuje optymalnie miednicy, oraz wyraźnie gorzej wyprofilowany. Najdziwniejsze jednak jest to, że Raid Pack NOMY dopasowany, ustabilizowany i dociągnięty mocno odstaje od pleców użytkownika, przesuwając jego środek ciężkości sporo w tył i zmuszając do pochylenia się, przyjęcia gorszej, bardziej męczącej pozycji. Ten problem nie występuje w oryginalnym Raid Packu, który trzyma się pleców jak przyklejony, przekazując znacznie większą część obciążenia na biodra - dokładnie tak, jak powinien.

Zarówno Raid Pack TT jak i NOMY nominalnie mają pojemność 45 l. W rzeczywistości wartość ta wydaje mi się mocno niedoszacowana. Oceniam, że oryginalny Tasmanian spokojnie oferuje ładowność rzędu 50-55 l, podczas gdy w NOMĘ moim zdaniem wejdzie nawet i 65 l!

Na koniec ciekawostka: moja NOMA została przez poprzedniego właściciela, prawdopodobnie "misjonarza" zmodowana. W głównej komorze klapy zostały wszyte trzy zamykane na suwaki siatkowe kieszonki, które dodają +100 do użyteczności tego elementu. Tasmanian Tiger - weźcie przykład i skopiujcie to rozwiązanie!


PODSUMOWANIE Tasmanian Tiger Raid Pack III
Cena: ok 1000 zł
Jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy plecak wyprawowy dla miłośników survivalu i militariów - łączy bardzo dobry system nośny, wykorzystujący cywilne doświadczenia Tatonki z militarną solidnością, kompatybilnością z całym szpejem na MOLLE/PALS i oczywiście "właściwe" kolory! Nowy jest drogi, droższy od wielu świetnych modeli renomowanych firm sportowych oraz innych plecaków militarnych. Czy warto wydać aż tyle? Jeśli chodzimy dużo z "garbem", potrzebujemy i komfortu klasy "cywilnej" i unikatowych cech militarnych a na dodatek stać nas, to tak. A może uda się kupić używany…?

ZALETY: 
+ Świetne wykonanie i materiały
+ Wygodny system nośny
+ Wspaniałe kieszenie!
+ Obszycie MOLLE/PALS

WADY: 
- Brak mniejszych kieszonek w klapie
- Brak w zestawie pokrowca przeciwdeszczowego
- Wszyta na stałe klapa, nie unosząca się wraz z kominem

Alternatywy:
Potrzebujesz komfortu, a wszystkie te MOLLE, maskowanie i Cordura to dla ciebie zbędny bajer? Wybierz coś z "cywilów" - choćby TNF Terra 50 czy 65 będzie i tańszy i wygodniejszy.
Kręci cię kamuflaż, możliwość przyczepienia dziesiątek kieszonek i ładownic, wytrzymałość porównywalna z czołgiem a jeśli chodzi o wygodę, to wystarczy ci, żeby "było OK" i "robiło robotę"? Twoje potrzeby taniej zaspokoją inne plecaki militarne, włącznie z dostępnym za grosze Zasobnikiem Piechoty Górskiej.


PODSUMOWANIE NOMA Raid Pack II
Cena: 400-800 zł (do znalezienia w serwisach ogłoszeniowych i aukcyjnych)
Bardzo ciekawa kopia, pod pewnymi względami poprawiająca oryginał, której jedynym problemem jest niższa ergonomia i wygoda używania. Niestety, to jedna z najważniejszych cech, dla której wybiera się Raid Pack… Jednak jeśli uda ci się upolować NOMĘ w cenie rzędu 400-500 zł, to zdecydowanie polecam zakup, bo za takie pieniądze będzie to świetny wybór!

ZALETY: 
+ Jakość wykonania, niewiele odbiegająca od oryginału
+ Wspaniałe kieszenie!
+ Obszycie MOLLE/PALS
+ Ruchoma klapa

WADY: 
-  Wyraźnie gorszy system nośny
- Brak w zestawie pokrowca przeciwdeszczowego
- Brak mocowania camelbaka i wypustu wężyka
- Pas biodrowy bez MOLLE/PALS

A TU SĄ Zdjęcia:


















4 komentarze:

  1. Witam

    Ciekawy opis i porównanie :-)
    A można prosić o zdjęcia tych dodatkowych siatkowych kieszeni wszystych w komorę komina?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :-)
      Niestety, nie mam już żadnego z tych plecaków... :-(

      Usuń
  2. Myślę że ostatnie zdjęcie może wyjaśniać zagadkę problemów z plecakiem Nomy - szelki są wyraźnie niżej zamocowane. Proponowałbym zaczepić wyżej szelki i dociągnąć górne paski. Plecak powinien wtedy lepiej przylegać do pleców. Być może nie bez wpływu pozostaje także elastyczny krzyżowy stelaż w tym modelu, ale podejrzewam że główny problem polega na niskim punkcie mocowania szelek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nowy plecak Nomy produkowany dla polskiej armii - wz.987A/MON wzorowany jest na opisanych tutaj plecakach. Ciekawe mogłoby być porównanie go z plecakami z tego artykułu. Kilka rzeczy zostało poprawionych - aluminiowy stelaż, paski MOLLE na pasie biodrowym, kieszeń siatkowa w klapie, przepust na wężyk itp.

    OdpowiedzUsuń