poniedziałek, 1 czerwca 2015

Jak zmniejszyć bagaż o 30%?

Użyjemy fizyki: sprężystości, sił elektrostatycznych i podciśnienia. Oraz worków na śmieci. 



Znaczącą część objętości plecaka zajmują podczas każdej wyprawy, wycieczki czy każdego wyjazdu ubrania. Nie da rady inaczej. Jedyną niezmienną cechą pogody jest jej zmienność, a do tego trzeba przewidzieć nieprzewidziane - kto próbuje oszczędzić na zapasowych ciuchach ma szansę skończyć swój wyjazd przed czasem: przemoczony, przemarznięty, z poodparzanymi stopami, odmrożeniami albo poparzeniami słonecznymi.
Oczywiście, istnieją sposoby na zmniejszenie objętości pakowanych ubrań.

PRASOWANIE I KOMPRESJA Czyli żelazko i wór
Dobrze pamiętam, jak przed moim pierwszym obozem harcerskim ojczym poradził mi, żebym wyprasował wszystkie ciuchy przed pakowaniem. Na pewno też znacie tą metodę - jest skuteczna i pozwala upchnąć więcej w takiej samej przestrzeni, ale póki nikt nie wymyśli sposobu na prasowanie ubrań na szlaku, przy każdym pakowaniu plecaka, jej użyteczność pozostaje… powiedzmy, mocno ograniczona.
Znacznie lepszym patentem są worki kompresyjne. Ściągane taśmami, materiałowe worki pozwalają mocno sprasować ubrania podczas pakowania bez użycia dodatkowych akcesoriów, takich jak żelazko. Mają też inne zalety - pozwalają zmienić pakowane ciuchy ze stosu szmat w łatwe do uporządkowania w plecaku paczki, mogą mieć różne kolory ułatwiając szybką orientację i dotarcie do potrzebnego sprzętu, czy wreszcie mogą też (w zależności od użytego materiału) być wodoodporne, chroniąc nasze ubrania przed zamoknięciem.
Niestety, są i wady. Worki kompresyjne ze względu na swój kształt najczęściej nadają paczkom ubrań formę zbliżoną do walca - a ta nie jest bynajmniej optymalna, jeśli chodzi o wypełnienie przestrzeni. Przeważnie kupując worki musimy wybrać: albo będą lekkie, albo wodoodporne, albo tanie. Przy cenie 30-50 zł za sztukę, wyposażenie się w zestaw dobrych worków kompresyjnych okazuje się dość drogim przedsięwzięciem. Nie "nie do przeskoczenia", ale nadal drogim.
Więc? Co pozostaje? Sposób, który choć niepozbawiony wad, jest porażająco tani a skuteczniejszy niż worki kompresyjne.
Oto on.

TANIA KOMPRESJA Krok po kroku
Na pewno znacie stary, indiański ;-) sposób z pakowaniem ciuchów w worki na śmieci, żeby zapewnić im ochronę przed przemoknięciem. Metoda, którą tu opisuję to rozwinięcie tego patentu, wykorzystująca dodatkowo przyciąganie elektrostatyczne i podciśnienie.

Oto przykładowy stosik ciuchów. Kilka T-shirtów, polar, softshell, dwie pary spodni. Złożone w ten sposób i ułożone jeden na drugim tworzą paczkę o wysokości około 28 cm. Pakując plecak na realny wyjazd zapewne przygotowalibyście inne zestawy - ten ma posłużyć tylko do pokazania działania metody kompresyjnej.


Wkładamy cały pakiet do worka na śmieci o odpowiedniej pojemności.  Dla tej wielkości paczki użyte worki 60 l są w sam raz - przy mniejszych pakietach ekonomiczniej i wygodniej będzie użyć mniejszych worków.
UWAGA! Ważne jest, żeby worki nie były wykonane ze zbyt grubego i sztywnego tworzywa, bo metoda nie zadziała!

Pora na magię. Pomagając sobie ciężarem ciała ściskamy pakiet do jak najmniejszych rozmiarów, jednocześnie jak najdokładniej wyduszając z worka powietrze! Jedną ręką musimy kontrolować wylot worka, zaciskając go tak, żeby powietrze mogło uciekać, ale nie mogło wrócić do środka.
Wbrew pozorom to banalnie proste. Próbujące powrócić do poprzedniego kształtu ubrania działają jak pompa wytwarzająca podciśnienie, a powietrze nie ma jak wrócić, bo wykonane z cieniutkiego tworzywa ścianki elektrostatycznie "kleją się" do siebie. Wystarczy lekko trzymać!

Kiedy pakiet nie może być już mniejszy i czujemy, że nie wydusimy już więcej powietrza, skręcamy ciasno pozostały materiał i wciskamy go pod fałdę worka. Oczywiście, można zastosować jakieś pewniejsze zamknięcie, na przykład gumkę-recepturkę, ale opisany wyżej sposób jest wystarczająco skuteczny i zgodny z zasadą KISS, więc… ja pozostaję przy nim :-)


No dobra, jakie są skutki?
W efekcie mamy zwarty, wygodny do zapakowania, wodoodporny pakiet, który ma teraz tylko… 20 cm wysokości! Udało się zmniejszyć objętość ubrań o około 30%, a przy tym zadbać o ich wodoodporność i poręczność w pakowaniu. A jeśli trochę się postaramy i kupimy worki na śmieci w różnych kolorach, możemy też ułatwić sobie organizację bagażu.


UWAGA NA Dziury. I smród.
Tak jak wspominałem, są też wady. Największą z nich jest relatywnie mała wytrzymałość worków: niewiele potrzeba, żeby je przedziurawić, a wtedy diabli biorą zarówno kompresję, jak i wodoodporność. W plecaku szanse na taki wypadek są bardzo małe, ale podczas pakowania gdzieś w lesie trzeba być naprawdę ostrożnym.
Najlepszą metodą na poradzenie sobie z tym problemem jest… wzięcie zapasu worków. Nie będzie to trudne, bo worki są tanie i lekkie, a przydadzą się także do wielu innych rzeczy.
Do mniejszych wad należy niezbyt przyjemny zapach tworzywa, z którego robi się worki. Ja osobiście wybieram je w dużej mierze "na nos" :-)


3 komentarze:

  1. Uwielbiam poradniki, ktore nie wymagaja ode mnie wydawania wiekszych pieniedzy niz 10 zl <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogromnie się cieszę, że to się przyda :-)

    OdpowiedzUsuń