piątek, 26 lipca 2013

Jak dać się obrabować i... nie stracić przy tym pieniędzy?

Czasem trzeba mieć ze sobą większą sumę w gotówce. Jak ją nosić, żeby ukrycie było to wygodne,  pozwalało na możliwie łatwy dostęp, nie prowokowało złodziei i pozwalało w razie rabunku ocalić kasę? Jest pewien patent.
  
Na każdej planecie jest taki kraj, w każdym kraju jest takie miasto, a w każdym mieście taka dzielnica, gdzie częściej niż w innych miejscach staje się przed alternatywą: utrata gotówki lub zębów (i gotówki też). 

Ja wiem, że wielu z was trenowało lub trenuje sztuki walki, nie panikuje w sytuacji zagrożenia i jest obytych zarówno z zadawaniem, jak i przyjmowaniem bólu. Jednak to właśnie wy z pewnością najlepiej zdajecie sobie sprawę z dwóch rzeczy, o których często zapominają gorącogłowi:  po pierwsze, nie ma ludzi niepokonanych. Po drugie,  walka to ryzyko - nawet zwycięstwo można czasem przypłacić stratami, które trudno wyrównać. Dlatego najlepsze zwycięstwo to to, które można osiągnąć bez walki. A więc, jak dać się obrabować, a jednocześnie nie stracić pieniędzy?

NAJCIEMNIEJ jest pod latarnią

Na pewno już się domyśliliście, do czego zmierzam. Są sytuacje, na przykład podczas podróży, kiedy musimy mieć ze sobą większy zapas gotówki i zastanawiamy się, jak go przenosić, żeby ukrycie było to wygodne, pozwalało na możliwie  łatwy dostęp, nie prowokowało  złodziei i pozwalało w razie rabunku ocalić kasę.
Są na rynku dostępne przeróżne zawieszki do noszenia pod ubraniem, pasy z wszytymi zamaskowanymi kieszeniami (to pomysł sięgający średniowiecza, a wciąż efektywny!) czy wręcz spodnie lub nawet bielizna z ukrytymi schowkami. Ja chciałem wam dziś pokazać bardzo prosty, a zarazem efektywny sposób podpatrzony na jednym z amerykańskich blogów - schowek w pomadce do ust.

POJEMNIK NA BANKNOTY Z pomadki w sztyfcie

Po pierwsze, wybieramy odpowiednią wazelinkę. Odpowiednią, to znaczy po pierwsze z nieprzejrzystą obudową, a po drugie na tyle długą, żeby do środka zmieściły się najszersze banknoty, jakie zamierzamy nosić. W drogerii, w której sprawdzałem większość dostępnych pomadek zmieściła by banknoty 10 i 20 zł, ale setki i pięćdziesiątki po zrolowaniu byłyby za wysokie.


 Po drugie, usuwamy ze środka wazelinkę. Serio! ;-)


Po trzecie, usuwamy wszystkie niepotrzebne części, na przykład ruchomy tłok - musimy uzyskać jak najwięcej miejsca


Po czwarte, pozbywamy się ze środka resztek pomadki (pieniądze nie śmierdzą, ale po co mają być tłuste...?), składamy pudełko i gotowe!


 W razie rabunku, jeśli nie możemy wykonać taktycznego odwrotu, czyli po prostu uciec, pozostaje kooperować. Napastnicy chcą pieniędzy? Proszę bardzo, oto pieniądze. Że mało? Cóż, w dzisiejszych czasach nie nosi się przecież przy sobie większych sum. Oczywiście, że jesteście całkowicie szczerzy  -  cała zawartość waszych kieszeni jest do wglądu: chusteczki higieniczne, kilka monet, zmięty banknot o niskim nominale, wazelinka do ust... 

Jeśli napastnicy zadowolą się drobnymi i oddalą w swoją stronę, mamy to, o co chodziło: zwycięstwo bez walki.

Wszystkie zdjęcia powyżej są (jak zwykle) robione Lumią 920 :-)

2 komentarze:

  1. Na większości planet nikt nikogo nie napada i nie ma pieniędzy. Po prostu konstruuje się maszynę, coś jak drukarka 3D, maszyna wytworzy wszystko na życzenie, więc nie trzeba kraść lub pracować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra ochrona przed Cygankami :)

    OdpowiedzUsuń