sobota, 30 czerwca 2012

Test latarki Mactronic X1Unity: Jedność, światłość, moc


Poszukujesz mocy oświecenia? Jedź do Tybetu medytować. Poszukujesz mocy oświetlenia - kup Unity... Tylko weź pod uwagę, że to zdecydowanie nie jest latarka dla każdego i do wszystkiego. Więc, dla kogo i do czego?  


WYGLĄD I WYKONANIE Oko Saurona w rozmiarze XL

 Kawał latarki, mówiąc najkrócej. Głowica jest taka, że jak ją zobaczyłem, z moich ust wyrwało się słowo powszechnie używane, acz nie nadające się do publikacji:  powiedzieć, że X1 nie należy do małych byłoby jak mówienie, że ucięcie głowy bywa niezdrowe.  Okrąglutkie, okolone czerwonym pierścieniem regulacji zoomu oko Saurona waży poważne 345 g i odstaje od czoła o około 7 cm. Mały nie jest też pakiet baterii, więc jeśli chcesz wziąć Unity ze sobą na włóczęgę, to zaplanuj odpowiednio dużo miejsca w plecaku.
Żadnych wątpliwości nie pozostawia jakość wykonania. To nie jest zabawka, to czuć. Nie miałem zastrzeżeń ani do materiałów, ani spasowania części. Głowica jest pokryta przyjemnym, miękkim, antypoślizgowym tworzywem, podobnie jak pokrętło włączania/ustawiania trybu pracy, gumy wyglądają rzetelnie, podobnie jak pozostałe elementy - mocowanie głowicy czy pakiet baterii. 
Producent pisze, że latarka jest wodoodporna. Nie wyglądała, ale zdecydowałem się spróbować - jedno podlewanie wężem ogrodowym później stwierdzam, że chyba producent nie kłamał… Świetnie!

ERGONOMIA Prawe do lewego

Proszę wycieczki, po lewej (waszej lewej!) widzimy pokrętło sterujące, po prawej zaś dźwignię regulacji skupienia

Wiecie już, że Unity jest ciężka i duża. To czuć na głowie. Żeby cała ta technika trzymała się stabilnie, gumy muszą być solidnie dociągnięte, a mimo to bezwładność jest bezlitosna - przy gwałtowniejszym ruchu głową ma się poczucie, że latarka porusza się leciutkim opóźnieniem. Nie zrozumcie mnie źle - żeby zrzucić X1 głowy trzeba by machać nią jak metalowy gitarzysta wywijający na koncercie sięgającymi pasa piórami - w życiu to raczej nie ma prawa się zdarzyć. Po prostu naprawdę trudno zapomnieć, że ma się na sobie wymyślną konstrukcję z tworzywa, kabli i elastycznych pasków...
Do obsługi latarki służy pięciopozycyjne pokrętło oraz dźwignia pozwalająca operować skupieniem wiązki światła. Pokrętło jest dość duże i ma występy ułatwiające pewny chwyt - to ważne, bo przełączenie z pozycji >wyłączone< do następnej w kolejności >maksimum światła< wymaga przezwyciężenia dość dużego oporu. Zdarzało się, że niechcący zmieniałem przy okazji kąt nachylenia głowicy latarki. Kolejne pozycje wchodzą już lekko: przełączanie pomiędzy >średnie światło<, >najmniejsze światło< i >sygnalizacja alarmowa< nie sprawia problemu. Podobnie regulacja szerokości strumienia światła - przesuwanie dźwigni mogło by być łatwiejsze, ale nie ma powodów do narzekania.

WIĘCEJ ERGONOMII O jeden klik za daleko

Sekwencja trybów mogłaby być lepsza, a opór przy włączaniu - trochę mniejszy. Plus za tryb SOS.
 Narzekać można natomiast na co innego. Otóż pokrętło i dźwignia ulokowane są w taki sposób, że przełączanie trybów pracy odbywać się musi prawą ręką, a regulacja szerokości wiązki - lewą.  Można oczywiście sięgnąć prawą ręką do lewej kontrolki i nawzajem, ale to przypomina sięganie prawą ręką do lewej... No właśnie. Dokładnie to.
Ponarzekałbym też na kolejność załączania trybów pracy latarki. Maksimum power natychmiast po włączeniu? Jeśli stoisz na warcie i chcesz zalać światłem Tamten-Tajemniczy-Cień-Między-Drzewami, to będzie to, czego potrzebujesz. Jeśli natomiast zamierzasz odczytać mapę na szlaku, albo znaleźć coś w plecaku, to przygotuj się na odbite 200 luksów walące ci w oczy. Oczywiście, jedno pyknięcie dalej jest już >średnie światło<, a jeszcze jedno >najmniejsze światło<, ale co ci zaświeci, to twoje. Gdyby jeszcze owo przydatne w namiocie i przy czytaniu mapy >najmniejsze światło<  było na końcu skali, można by po prostu jednym ruchem przekręcić pokrętło do oporu i gotowe. Niestety, na końcu jest jeszcze >tryb awaryjny<, więc trzeba z wyczuciem zahamować na jedno kliknięcie przed końcem.

ERGONOMII CIĄG DALSZY Prąd na smyczy, głowie lżej

Chcesz mieć ciężar z głowy? Dołącz przedłużacz i noś pakiet zasilający przy pasku!
 W X1 Mactronic zastosował osobny zasobnik na baterie, połączony z latarką dwuczęściowym przewodem. Jeśli montujemy pakiet z prądem na opasce, wystarczy połączyć wychodzący z niego przewód z drugim, idącym od głowicy latarki. Połączenie jest wodoodporne, więc nie ma obaw, że przy okazji deszczu bohaterowie zostaną potraktowani prądem. Tylko po co w ogóle dzielić przewód na pół? Powód ma kształt mierzącego ok. 40 cm przedłużacza, który możemy wpiąć między latarkę a zasobnik, dzięki czemu ten ostatni mamy...no, z głowy. Dosłownie. Dzięki dołączonej w zestawie kieszonce z neoprenu możemy magazyn z prądem dla latarki umieścić w kieszeni kurtki, przy pasie albo w innym dogodnym miejscu. Doskonałe rozwiązanie! Przy tak ciężkiej latarce każdy gram zdjęty z głowy liczy się podwójnie.  Szkoda, że konstrukcja wspomnianej kieszonki na pakiet utrudnia wygodne umieszczenie jej gdzie tylko zechcemy. Jedynym elementem mocującym jest zamknięta szlufka z taśmy - żeby przyczepić baterie do czegokolwiek, przez co nie można przewlec tej pętli trzeba użyć dodatkowego karabinka, kawałka linki, taśmy czy gumy. Niewygodnie.

Fajnym pomysłem jest umieszczenie na zasobniku na baterie czerwonej lampki (świeci światłem stałym, albo miga). Kiedy mamy pakiet z tyłu głowy, przymocowany do uprzęży latarki, możemy nie martwić się, że ci idący za nami zgubią nas w ciemności.

JAK TO ŚWIECI Kieszonkowe słoneczko

Pakiet baterii AA - "paliwo" dla X1 znajdziecie w każdym kiosku

Dla nierozumiejących przenośni w podtytule: daje jak dzikie, wali jak szalone, napi***la i co tylko jeszcze. Nie mierzyłem poziomu jasności, żeby zweryfikować informacje producenta o 200 luksach - brak mi do tego odpowiedniego warsztatu - ale ilość światła robi wrażenie. Nie była to najjaśniejsza czołówka, jaką miałem w rękach (Petzl Nao był jeszcze potężniejszy!), jednak przyznam, że także to, co oferuje X1 przekracza moje zapotrzebowanie na surową moc. W trybie >maksimum mocy< i przy skupionej wiązce uzyskujemy nagłowny szperacz, pozwalający oświetlić obiekty odległe o sto metrów oraz rozpoznać szczegółu na tych, które są o kilkanaście metrów od nas. Skupiona wiązka ma kształt kwadratu z zaokrąglonymi rogami i cienkim, tęczowym halo, które może nieco przeszkadzać.
Do wszelkich prac obozowych, oraz do wędrówki przetartym szlakiem wystarczy tryb >minimum< z rozproszoną wiązką. Jasność jest satysfakcjonująca, ale można by sobie życzyć jeszcze większej szerokości i rozproszenia strumienia światła. Dla niezdecydowanych jest jeszcze tryb pośredni, ale tego na pewno już się domyśliliście. Jest też tryb awaryjny, w którym latarka z najniższą możliwą jasnością automatycznie, w pętli nadaje morsem SOS. Bardzo przydatna funkcja. Wystarczyłyby co prawda zwykłe, jednostajne błyski, ale tak jest niewątpliwie bardziej cool - no i dobrze, nie ma co sobie żałować!

Ciekawostką są dwie zastosowane technologie, mające wydłużyć żywotność urządzenia i zwiększyć jego funkcjonalność. Pierwsza z nich powoduje automatyczne zmniejszenie poziomu jasności świecenia, kiedy temperatura głowicy przekroczy określony próg. Pożyteczne, ale i wkurzające. W moim przypadku przy temperaturze powietrza w okolicy 25 stopni i maksymalnej mocy świecenia automat decydował, że teraz dla mojego własnego dobra zmniejszy jasność już po około 10 minutach pracy. Żeby wrócić do siły światła, jakiej potrzebujemy wystarczy przełączyć się na niższy tryb, a potem wrócić do wyższego - znów mamy 200 luksów. Na 10 minut.
Druga technologia to w pewnym sensie odwrotność tej opisanej przed chwilą: odpowiednia automatyka czuwa nad tym, żeby przez ogromną większość czasu pracy jednego kompletu baterii latarka emitowała jednostajny, cały czas taki sam strumień światła. To bardzo przyjemne, kiedy jasność czołówki nie zależy od tego, czy zostało jeszcze 20, czy 68% energii - to rozwiązanie naprawdę doceniam.

PODSUMOWANIE Dla kogo ta latarka?

Głowica X1 odstaje od głowicy użytkownika naprawdę daleko - to bywa dokuczliwe...
 Zastanawiałem się, w jakich aktywnościach najlepiej sprawdzi się X1 Unity, komu warto ją polecić. Latarka jest duża i ciężka (więc nie zakochają się w niej raczej włóczędzy ceniący miejsce w plecaku i jego masę), a przy tym oferuje dużą siłę światła, a zasilana jest bateriami (łatwiej wziąć ze sobą na szlak dodatkowe baterie, niż szukać gniazdka do naładowania akumulatorów). Urządzenie o takich cechach z pewnością dobrze zda egzamin podczas nocnych rajdów rowerowych, nada się na stacjonarne wyjazdy czy obozy (gdzie były takie latarki jak stałem na wartach w środku nocy?!), ale nie polecałbym go na włóczęgę po lesie z plecakiem, czy do biegania. Przy tych aktywnościach nie trzeba takiej powodzi światła, a wygoda, małe rozmiary i waga są kluczowe. Nie podejmuję się oceniać, jak X1 Unity sprawdzi się w przypadku penetrowania podziemi czy jaskiń: mogę powiedzieć tylko, że ma klipsy do mocowania na hełmie. Może któryś z was o bardziej krasnoludzkich nawykach napisze coś na ten temat w komentarzach? Jak cechy X1 sprawdzą się pod ziemią?

ZALETY: polubisz Mactronic X1 Unity jeśli...
  • Potrzebujesz dużej mocy światła za rozsądne pieniądze
  • Chcesz łatwo wymieniać baterie, zamiast ładować akumulatory
  • Cenisz to, że latarka świeci ze stałym natężeniem, niezależnie od pozostałego poziomu energii
  • Podoba ci się pomysł noszenia pakietu baterii przy pasku lub w kieszeni
  • Chciałbyś móc samodzielnie zmieniać szerokość wiązki światła w zależności od potrzeb

WADY: z Mactronic X1 Unity nie będziesz zadowolony, jeżeli...
  • Dbasz o jak najmniejszą wagę i objętość swojego bagażu
  • Używasz latarki podczas intensywnego ruchu,
  • Ponad wszystko cenisz ergonomię, wygodę i intuicyjność
  • Zwykle potrzebujesz raczej słabego i rozproszonego światła, niż mocnego i skupionego 








4 komentarze:

  1. Mała poprawka. Latarka niby emituje 200 *lumenów* światła a nie luksów.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Super opisane dziekuje za pomoc.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałem 5 latarek tej firmy, tą również. STANOWCZO ODRADZAM. Te latarki to syf, fatalny stosunek jakość/cena, są bardzo zawodne i mają przekłamane parametry. Lepszym wyborem byłby Petzl (choć za drogi) luv Fenix E25 (180lum, zasięg 180m, 2.5h świecenia w turbo 2AA i 135zł) + fenix headband i mamy strasznie toporną i mocną czołówkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja polecam latarki Olight z serii Baton (np ta) - znośna cena i dobra jakość. Olight to dobra marka.

    OdpowiedzUsuń