wtorek, 24 kwietnia 2012

Buck 770 FlashPoint: Nóż inny, niż wszystkie

Ten nóż jest inny. Ma inny kształt, inny kolor, inne ostrze, jego rękojeść tworzą inne materiały, a projektanci Bucka mieli zupełnie inne pomysły. Lepsze, czy gorsze?
Buck 770 FlashPoint

WYGLĄD I WYKONANIE Kosmiczny nóż
 "Nóż z uniwersum Mass Efect!" zawołali userzy naszego fanpage'a na Facebooku (polub przy okazji, będziesz na bieżąco!), kiedy parę dni temu wrzuciłem tam fotkę Flashpointa. Fakt, ten folder wygląda niezwykle i futurystycznie: jego chłodno-błękitna aluminiowa  obudowa rękojeści ma wymyślny kształt pełen przetłoczeń, krzywizn i wypukłości, a jej powierzchnia miejscami jest matowa, zaś miejscami szczotkowana, w różny sposób odbijając światło. Projektanci odważnie łączyli materiały uzupełniając aluminium obudowy i stal szkieletu wstawkami z czarnego tworzywa przypominającego z wyglądu (tylko z wyglądu) gumę. Po co? Czy takiego noża będzie używało się wygodniej? Raczej nie. Za to czy będzie się go używało przyjemniej? Dla wielu osób odpowiedź brzmieć będzie "tak".  Acha, jeśli nie podoba ci się niebieskie aluminium, nie obawiaj się - FlashPoint dostępny jest też w wersji jaskrawopomarańczowej oraz w klasycznej czerni.

Buck to firma zza oceanu która u nas jest stosunkowo nieznana. Jeśli zastanawiacie się, czy Buck robi dobre noże, to na podstawie czterech, które do tej pory miałem w rękach powiem wam - przeważnie tak. Trzy z nich były wykonane na najwyższym poziomie, zaś czwarty wskazywał na ewidentny brak przemyślenia szczegółów konstrukcyjnych skutkujący na przykład zbyt małą sztywnością rękojeści. Ale do rzeczy!  FlashPoint należy do pierwszej trójki - jest wykonany starannie i poskładany precyzyjnie. Całość budzi zaufanie, a leciutki blade play w kierunku góra-dół jest niemal niewyczuwalny. Mechanizm blokady działa gładko i pewnie. Przyczepić się można jedynie do zintegrowanego karabińczyka, którego gięte ze stalowego drutu zamknięcie mocno odchyla się na bok. Po wpięciu w szlufkę spodni przy mocniejszym  szarpnięciu w kierunku odchylenia zamknięcia powstaje dość luzu, żeby nóż odpiął się i przepadł w otchłani dziejów.

OSTRZE Dziób albatrosa
 Głownia ze stali nierdzewnej 420HC o geometrii drop-point, z małym fałszywym ostrzem, z wklęsłym szlifem, z krawędzią tnąca typu combo (żeby nacięte na nieco mniej, niż połowie długości) i krótkim zbroczem. Z punktu widzenia technicznego to mniej więcej kompletny opis głowni Bucka 770. A jak wygląda praktyka?

 Już na pierwszy rzut oka widać dość niezwykły kształt ostrza - gdybym miał je opisać, powiedziałbym pewnie, że przypomina trochę dziób albatrosa. Z estetycznego punktu widzenia może się to podobać lub nie (mi się podoba), a praktycznego zaś tworzące charakterystyczny garb na końcu głowni fałszywe ostrze z pewnością wzmacnia koniuszek głowni, choć odbywa się to kosztem lekkiego upośledzenia łatwości przebijania.

Dzięki wklęsłemu szlifowi oraz naciętym zębom FlashPoint tnie jak złoto. Przy krojeniu warzyw (ach, te typowo męskie metody sprawdzania użyteczności noży! ;-) sprawuje się dobrze, lekko ściągając na lewo, za to ze względu na wklęsły szlif i skomplikowaną geometrię ostrza smarowanie chleba masłem czy pasztetem okazuje się dość frustrujące. Z patykami i kawałkami drewna radzi sobie świetnie, jednak "dzięki" zębom na początku krawędzi tnącej znacznie trudniej o precyzyjne wycinanie czy struganie. Te same zęby sprawiają jednak, że futurystyczny Buck wręcz wgryza się nie tylko w karton czy materiał, ale także w twarde i gładkie tworzywo typu PET - znacznie lepiej, niż mój ulubiony Griptilian z gładkim ostrzem. Cięcie grubego kartonu czy   innych materiałów o podobnej elastyczności za pomocą FlashPointa może się okazać męczące, bo ostrze często klinuje się i utyka. Cóż, wklęsły szlif ma też swoje wady…

BLOKADA Kręć się, kręć!
Wyciągnąłem ten temat do oddzielnego akapitu, bo tu też projektanci Bucka popisali się własną inwencją. Zamiast klasycznego liner locka albo back locka, ostrze FlashPointa blokuje autorski mechanizm nazwany SafeSpin. Te dwa słowa dobrze oddają cechy charakterystyczne pomysłu: obracanie ostrza i bezpieczeństwo dla palców. Jak to działa?

Mechanizm blokady ukryty jest w obudowie rękojeści i według wszelkich przesłanek działa na zasadzie wsuwania dopychanego sprężyną rygla w wycięcie ostrza. Ostrze blokowane jest zarówno w pozycji otwartej , jak i zamkniętej, a blokadę zwalnia się przez przesunięcie do tyłu umieszczonego z lewej strony obudowy wykonanego z tworzywa suwaka. A teraz, uwaga - blokadę zwalnia się kciukiem… Tak, dobrze kombinujecie - jeśli kciuk jest zajęty odciąganiem suwaka, to jak do diaska otwiera się ostrze?! I tu dochodzimy wspomnianego wyżej obracania.

Buck postanowił pogodzić zwolenników kołków i miłośników dziurek. Noże wyposażone w blokadę SafeSpin nie mają ani jednego, ani drugiego, bo ostrze otwierane jest przez przekręcenie ostrza opuszkiem palca wskazującego za pomocą nacięć na okrągłej, tylnej części głowni. Działa to troszkę jak flipper w niektórych folderach, ale niezupełnie… No dobra, co się będę męczył - po prostu popatrzcie na zdjęcia.

W pierwszej chwili wrażenie jest dziwne. Żeby w ogóle otworzyć ostrze w ten sposób trzeba wypracować sobie odpowiedni chwyt, pozwalający zarówno stabilnie trzymać nóż, jak i zwolnić kciuk i palec wskazujący. Na szczęście po dosłownie kilkunastu sekundach treningu otwieranie i zamykanie noża nie sprawia już żadnego problemu. Dla mnie wciąż korzystanie z dziurki lub kołka jest o wiele łatwiejsze, naturalniejsze i wygodniejsze, ale bez problemu używać SafeSpin na co dzień.

Miałem napisać skąd "safe" w nazwie tego mechanizmu, ale już na pewno sami się domyśliliście: inaczej niż w przypadku liner locka czy frame locka, podczas zamykania noża palce ani przez chwilę nie muszą znajdować się na drodze ostrza. Miłe.

Nie wszystko jednak mi się w SafeSpin podoba. Mechanizm trudno nazwać prostym, a każda komplikacja to potencjalne źródło błędów, awarii i problemów. Blokada działa sprawnie i gładko póki jest czysta - co będzie, gdy nóż spędzi miesiąc-dwa w terenie? Zaliczy kilka upadków w błoto? Będzie podróżował w kieszeni gromadząc we wszystkich zakamarkach pył, kurz i kłaki? Jak mawiał Han Solo - mam złe przeczucia na ten temat… Sposób, w jaki blokowane jest ostrze dobrze zdaje egzamin w codziennych pracach, ale wolałbym nie poddawać go ekstremalnym obciążeniom z wiarą, że się nie złoży.

ERGONOMIA Gdyby nie ten karabińczyk...
 Tu projektantom Bucka należą się szczere gratulacje - sprawić, żeby coś co wygląda jak designerski eksperyment dobrze leżało w ręku to sztuka nie lada! W tym przypadku im się udało. FlashPoint mimo wszystkich swoich dziwactw całkiem przyjemnie klei się do ręki: zgrabnie łączące się wycięcie obudowy i szczątkowy jelec ostrza tworzą razem wygodne miejsce na palec wskazujący, karby nacięte na grzbiecie głowni dają podparcie kciukowi podczas gdy aluminiowa obudowa jest na tyle wypukła, żeby zapewnić pewny chwyt dla pozostałych palców.  I tylko jedno nie pasuje do tego obrazu. Znajdujący się z tyłu rękojeści, stanowiący część szkieletu zintegrowany karabińczyk przy każdym mocniejszym naciśnięciu na nóż bardzo nieprzyjemnie wbija się w dłoń. Pół godziny intensywnego cięcia i strugania i zaczynasz żałować, że w ogóle masz ręce…

Gruby szkielet z karabińczykiem, metalowa obudowa rękojeści, złożony mechanizm… Wszystko to sprawia, że Buck 770 nie należy do noży lekkich. Prawdę mówiąc, jak na swoje rozmiary jest wręcz ciężki. Co więcej, nie jest też szczególnie łatwy do zmieszczenia w kieszeni - nazwanie go grubaskiem było by może niesprawiedliwe, ale z pewnością nie jest tak płaski, jak podobnej wielkości noże Spyderco.

Kilka razy już wspomniałem o karabińczyku. Muszę przyznać, że nie do końca rozumiem, co stało za pomysłem dodania tego elementu do Siedemsetsiedemdziesiątki. Przypinanie noża do czegokolwiek karabińczykiem

PODSUMOWANIE: A więc, czy kupić?
Buck 770 FlashPoint to nóż, który może się podobać. Jest bardzo dobrze wykonany i wygodny, jeśli nie będziemy się z nim rzucać na cięższe i dłuższe prace, a jego mechanizm otwierania/zamykania oraz blokady ostrza ma wiele zalet i działa sprawnie - może jednak zacząć sprawiać kłopoty, kiedy zostanie zabrudzony. Kontrowersyjnym pomysłem jest dodanie zintegrowanego karabińczyka, który zwiększa masę noża i psuje jego ergonomię, oferując w zamian bardzo niewiele (szczególnie, że ma źle zaprojektowane zamknięcie).

Ten nóż to w moim odczuciu fajna propozycja dla ludzi, którzy potraktują go jako ozdobę na plecaku lub wisiorek przy pasku, korzystając z niego rzadko i niezbyt intensywnie

Kup Bucka 770 FlashPoint, jeśli:
  • Zależy ci na niezwykłym, ciekawym wyglądzie
  • Chcesz kupić jak najwyższą jakość za jak najmniejsze pieniądze
  • Będziesz korzystał z niego nie za często i nie za intensywnie
  • Nie zamierzasz zabierać go tam, gdzie mógłby nałapać brudu

Nie kupuj  Bucka 770 FlashPoint, jeśli
  • Nóż ma ci służyć do ciężkich prac
  • Chcesz nosić go cały czas, oczekujesz lekkości i małych gabarytów
  • Nie możesz sobie pozwolić na wątpliwości, jak nóż zniesie zanieczyszczenia

MOIM ZDANIEM Ten nóż to w moim odczuciu fajna propozycja dla ludzi, którzy potraktują go jako ozdobę na plecaku lub wisiorek przy pasku, korzystając z niego rzadko i niezbyt intensywnie. Powinni być zadowoleni.

2 komentarze: