poniedziałek, 5 marca 2012

Miejski zestaw przetrwania: 10 rzeczy, które warto mieć ze sobą

Codziennie spotykają nas utrudniające życie miniaturowe apokalipsy, których skutki dałoby się poważnie ograniczyć albo całkiem ich uniknąć, gdybyśmy tylko dysponowali odpowiednimi środkami. Co warto zawsze mieć ze sobą, żeby móc wybrnąć z większości trudnych sytuacji w mieście?



Miejski zestaw przetrwania to w tym przypadku określenie mocno na wyrost. Nie będziemy tu mówić o walce o życie, która w mieście zdarza się najczęściej przy okazji poważnych katastrof, i zajmiemy się radzeniem sobie z sytuacjami awaryjnymi, z którymi stykamy się na co dzień.  Jak wyglądają takie miniaturowe apokalipsy?
Wyobraź sobie, że nie masz czym otworzyć butelki z piwem. Że skaleczyłeś się w dłoń i choć nie umrzesz z wykrawienia, to krew cię zalewa dosłownie i w przenośni. Że jesteś nocą w obcym mieście i potwornie boli cię głowa, albo co gorsza dostałeś rozwolnienia. Wyobraź sobie, że w twojej torbie na ramię urwał się pasek, że spodnie pękły na tyłku, albo że urwało się sznurowadło. A może w ciemnym przejściu podziemnym wypadły ci na ziemię klucze do domu lub portfel? No i wreszcie mega-koszmar: masz problem z żołądkiem, wpadasz do publicznej toalety, a po fakcie okazuje się, że nigdzie nie ma ani skrawka papieru… Drobiazgi? Oczywiście, że tak. Ale kłopotliwe drobiazgi, w dodatku przytrafiające się całkiem często. Warto być na nie przygotowanym!

4 ZASADY miejskiego niezbędnika
Lekko i wygodnie. Ten zestaw masz nosić praktycznie cały czas. To raczej często, nie? Postaraj się więc  nie przesadzić z wagą i rozmiarami elementów, inaczej bardzo szybko przestaniesz zabierać go ze sobą i całe przedsięwzięcie straci sens.

Dostosowane do ciebie. Ty wiesz najlepiej, jakiego rodzaju mikroapokalipsy mogą cię spotkać. Noś ze sobą te leki lub paraleki, które mogą ci być potrzebne na twoje uczulenie, słaby żołądek lub łatwo podrażniające się spojówki. Zabieraj wykałaczkę, jeśli często coś ci utyka w zębach. Wybierz multitool lub scyzoryk z wieloma śrubokrętami, jeśli często masz kontakt z awaryjnym sprzętem, albo nóż z większym ostrzem, jeśli tniesz opakowania i kartony. Ty wiesz najlepiej, czego ci potrzeba.

Uzupełniaj braki. Zestaw przetrwania jest po to, żeby go używać w codziennych walkach z losem. Nie bój się korzystać z tego, co masz ze sobą - po to jest! Musisz jednak pamiętać, żeby zawsze uzupełniać braki w twoim niezbędniku. Zużyłeś chusteczki higieniczne albo proszki od bólu głowy? Dołóż nowe. Wyczerpuje się bateria w latarce? Wymień ją.

Łatwość noszenia, łatwość użycia. Nie jest ważne, w jaki sposób nosisz ze sobą elementy miejskiego zestawu przetrwania. Możesz spakować je w saszetkę, ładownicę czy pudełeczko, porozdzielać między kieszenie kurtki albo po prostu wrzucić luzem do plecaka czy torebki. Ważne, żebyś je miał przy sobie zawsze i mógł z nich łatwo i wygodnie skorzystać. Pamiętaj, że pory roku się zmieniają i nie zawsze chodzisz w kurtce M65 z superpojemnymi kieszeniami! Żeby było trudniej, nie przy każdej okazji możesz mieć ze sobą ten sam plecak, torbę czy torebkę. Najłatwiej mieć mały (naprawdę mały!) zestaw przypinany do paska plus kilka rzeczy noszonych w innych miejscach.

ZAWARTOŚĆ Zestawu przetrwania
No więc, co warto mieć ze sobą? Co się przyda? Poniżej lista rzeczy, które uważam za warte noszenia. Niektóre bardziej, inne mniej - jedne zawsze, inne wtedy, kiedy nie będzie to zbyt kłopotliwe. Każdy z was z pewnością szybko skompletuje swój własny zestaw, pasujący do jego stylu życia, potrzeb i możliwości.

1. Wielofunkcyjny scyzoryk lub multitool
    Zaraz, dlaczego nie składany (albo i stały) nóż, zapytacie? Bo w miejskich zastosowaniach rzadko potrzebujemy cech, które są największymi zaletami, czyli rozmiaru i wytrzymałości ostrza oraz niskiego czasu dostępu. Znacznie ważniejsze jest połączenie możliwie małej wagi, niewielkich  rozmiarów i wszechstronności, jakie oferują scyzoryki i multitoole.
    W mieście częściej niż myślisz możesz potrzebować odkręcić lub przykręcić śrubę (śrubokręty), precyzyjnie coś wyciąć (nożyczki), podważyć (małe ostrze, lub płaski śrubokręt), wyciągnąć, ścisnąć, odkręcić (kombinerki) albo przytrzymać jakiś drobiazg (pęseta).
    Moim zdaniem najważniejsze funkcje "miejskiego" narzędzia to:
    • Śrubokręt płaski i krzyżakowy
    • Nożyczki
    • Ostrze
    • Kombinerki
    Cokolwiek więcej? Super, tak długo, jak długo jesteś gotów zgodzić się na większą masę i rozmiar. Ty wybierasz idealny balans dla ciebie. Acha, wracając do większych noży: jeśli tobie akurat przyda się większy kawałek ostrza i/lub włyskawiczny dostęp do niego jedną ręką, to nic nie zastąpi ci porządnego foldera. Tym osobom polecam noszenie dwóch narzędzi. Ja noszę Griptiliana  Benchmade oraz wielofunkcyjnego Victorinoxa i uważam, że to doskonały zestaw dla tych, którzy potrzebują prawdziwej wszechstronności.
    Jeśli jednak nie chcesz się zbytnio obciążać, ani nie chcesz, żeby otoczenie uważało cię za świra, a jedynie zamierzasz ułatwić sobie życie w różnych sytuacjach, wybierz szwajcarski scyzoryk albo małego multitoola. Będziesz zadowolony, słowo!

    2. Latarka
    Musi być mała, lekka i łatwa w obsłudze jedną ręką, bo w mieście światła potrzebujesz najczęściej tylko na chwilę, ale za to szybko: kiedy coś ci upadnie na chodnik lub wpadnie pod siedzenia w samochodzie, albo kiedy potrzebujesz przeczytać listę lokatorów w bloku z przepalonymi żarówkami czy trafić kluczem do zamka.  Idealnie nadają się do noszenia ze sobą latareczki długopisowe, jakie można kupić w każdym supermarkecie za niewielkie pieniądze, zaś dla tych, którzy lubią mieć sprzęt z charakterem - mini latarki taktyczne. Te ostatnie mają wytrzymałe, aluminiowe korpusy, diody dające naprawdę poważny (jak na ten rozmiar) strumień światła i wygodne włączniki pozwalające zapalić je błyskawicznie. Niestety, nie są tanie. Z drugiej strony warto pamiętać, że z ta robotą da sobie radę też chiński diodowy breloczek-reklamówka. Co prawda nigdy nie wiadomo, kiedy się rozleci, ale lepiej mieć to, niż nic - prawda?

    3. Leki
    Nie musisz mieć wszystkiego na wszystko - w mieście najczęściej niewiele dzieli cię od domu (swojego lub kogoś znajomego), apteki albo w poważniejszej sytuacji - szpitala. Musisz mieć to, co pozwoli ci zachować komfort i zdolność działania: proszki od bólu głowy, węgiel, coś na rozwolnienie, plastry z opatrunkiem.

    4. Chusteczki jednorazowe
    Must have! Mocne i bardzo chłonne papierowe chusteczki mogą pomóc ci w bardzo, bardzo wielu sytuacjach.  Zastąpią papier toaletowy w publicznej toalecie, pomogą zatamować krwotok z nosa, posłużą za opatrunek na skaleczenie, osuszą zalany telefon lub spodnie, zastąpią ręcznik… Będą czyścić, chronić, suszyć - prawdziwy skarb!

    5. Izolacyjna taśma klejąca
    To miejski odpowiednik sznurka. Jedna, by wszystko połączyć i w ciemności związać. Załata, przytrzyma, ściśnie, odizoluje. Jest rozciągliwa i w pewnym stopniu elastyczna, oraz nie klei się do wszystkiego tak mocno, jak taśma pakowa czy świetna do napraw - kewlarowa. Jest jednak poręczniejsza i bardziej uniwersalna. Na pewno się przyda.

    6. Agrafki
    Kiedy siadając poczujesz, że w twoich spodniach puścił szew w bardzo niedyplomatycznym miejscu, docenisz posiadanie agrafki. Albo, kiedy w torbie na ramię czy plecaku pęknie pasek (sprawdzone, agrafka utrzymała  przez pół dnia mocno wyładowany plecak typu "kostka"!). Albo, kiedy chcesz wyjąć kartę SIM z iPhone'a. 

    7. Bandana
    Ogrzeje szyję, kiedy zimno, otrze pot z czoła, kiedy gorąco. Można w nią coś zawinąć, można nią coś przewiązać, zrobić zimny okład.

    8. Miękki drut, torebka foliowa, gumka "recepturka"
    Drobiazgi generalnego zastosowania. Mają dziesiątki zastosowań w tysiącach sytuacji. Czemuż by ich nie mieć ze sobą? Nie zajmują dużo miejsca.

    9. Długopis i bloczek żółtych kartek
    Kto jeszcze używa długopisów?! No fakt, lepszy będzie cienki pisak uniwersalny, którym można znaczyć także powierzchnie z tworzywa sztucznego, folię, metal czy szkło. Żółte karteczki przydadzą się nie tylko po to, żeby zostawić wiadomość (przecież można wysłać SMS-a…), ale też jako kawałki dość grubego, sztywnego papieru do wielu innych rzeczy.

    10. Ładowarka do telefonu
    Telefon komórkowy. Jeśli mielibyście wybrać jedną, jedyną rzecz, jaką moglibyście wziąć ze sobą to prawdopodobnie byłby to telefon. I słusznie. Dzisiejszy telefon - a szczególnie smartfon - zapewnia kontakt z bliskimi i znajomymi, orientację w terenie, dostęp do informacji, pomocy, kont bankowych. Niestety, im więcej może, tym krócej działa. Jeśli używasz smartfonu, a rozmiar twojego plecaka lub torby na to pozwala, miej przy sobie ładowarkę. Z jej pomocą w potrzebie przywrócisz życie swojemu telefonowi korzystając z gniazdka w kafejce internetowej, MacDonaldzie czy nawet na dworcu.

    DWIE UWAGI na koniec
    Zauważyliście, że na mojej liście nie ma komórek, pieniędzy czy dokumentów? Na pewno. Nie ma ich dlatego, że nikt dziś nie wychodzi z domu bez nich - po co więc o tym pisać?

    Jeśli szukacie inspiracji do kompletowania swojego zestawu przetrwania w mieście, zajrzyjcie koniecznie na stronę http://everyday-carry.com  - znajdziecie tam zdjęcia i opisy tego, noszą przy sobie każdego dnia inni. Można tam zobaczyć ciekawe rzeczy!

    A jaki jest twój miejski "zestaw przetrwania"? 


    16 komentarzy:

    1. Brakuje jedynie prostopadłościanu o nieregularnej strukturze, zbudowanego w głównej mierze z papieru i farby. Z reguły podzielonego na sto lub więcej części, często wypełnionego treścią (czasami nie). Przedmiot ten pozwala nie gapić się bezmyślnie (lub pogrążając się w myślach o... finansahc, podatkach polityce) w okno stojącego w korkach autobusu, bądż też w ekranik smartfona wypełniony najczęściej nic niewnoszącymi newsami z kraju, świata i rynsztoka.

      OdpowiedzUsuń
    2. Tak, taki przedmiot zawsze warto mieć ze sobą :-)

      OdpowiedzUsuń
    3. dla mnie brakuje bardzo waznej rzeczy w zestawie miejskim, chusteczek dezynfekujacych lub plynu dezynfekujacego.
      Przed i po wyjsciu z ubikacji by nie nabawic sie czegos. bardzo wazne.
      po za tym lepiej zareklamowac polska strone o EDC niz zagraniczna. Poszukajcie a znajdziecie nie wiem czy autor nie wywali komentarza jak wywalil poprzednie.
      a tu jest zestaw do tsunami http://zombie-zone.pl/artykuly/tsunami-zestaw-przetrwania/ przetestowane i oficjalne przez japoncow wymyslone. wiec raczej warto przeczytac

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Można w aptekach kupić takie jednorazowe gaziki do dezynfekcji "Leko" lub inne. Nasączone są na tyle, że można w razie czego przetrzeć nimi całe ręce.

        Usuń
      2. To by mogło być dobre na wszelkie obtarcia i drobne skaleczenia, które w mieście też trafiają się od czasu do czasu... No i must have, jeśli się chodzi z dziećmi na place zabaw. :-)
        Jak to jest pakowane?

        Usuń
    4. Zdecydowanie z kimś mnie mylisz, drogi czytelniku! Jak do tej pory nie wywaliłem jeszcze z tego bloga żadnego komentarza, a wiem co mówię, bo niewiele ich było ;-)
      Absolutnie nie przeszkadza mi podawanie lisku do ciekawych stron na temat. To, co w kleiłeś to temat na oddzielną notkę - zestaw pierwszej potrzeby na wypadek klęski żywiołowej lub katastrofy jest czymś zupełnie innym, niż sprzęty noszone na co dzień. Będę musiał i o tym napisać, bo temat ważny.

      Co do płynu dezynfekującego/chusteczek dezynfekujących, to faktycznie dobry pomysł.

      OdpowiedzUsuń
    5. http://www.edcpolska.pl/

      OdpowiedzUsuń
    6. Na pewno ten link chciałeś wkleić? Engineering Design Center Polska? ;-))

      OdpowiedzUsuń
    7. ja bym dodał jeszcze tragarza albo murzyna, który to będzie za nas taszczył

      OdpowiedzUsuń
    8. http://everydaycarryblog.com/
      http://www.everydaycarry.pl/

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Dzięki za linki! Fajne miejsca, muszę tam kiedyś podesłać moje E-dE-Ce - jak tylko nauczę się dobrze fotografować ;-)

        Usuń
    9. Duży plus dla autora za poruszenie tematu miejskiego survivalu, w dodatku w interesujący sposób. Nie wszyscy pamiętają, że znajomość sztuki przetrwania przydaje się również w betonowej dżungli na co dzień ;)

      OdpowiedzUsuń
    10. Fajny wpis i blog. Jedna wada jaką wyłapałem: aHa się pisze przez samo H (przepraszam, ale akurat ten błąd wyjątkowo na mnie działa).
      Powodzenia w prowadzeniu strony.

      OdpowiedzUsuń
    11. Ja bym dodał jeszcze ze dwa rozmiary spinek elektrycznych :D To się zawsze przydaje... tak po 5szt. Oczywiście trafił tu jeszcze przenośny akumulator DC-16.

      OdpowiedzUsuń
    12. Brakuje jeszcze rękawiczek jednorazowych (najlepiej nitrylowe), poza typowymi zastosowaniami do pierwszej pomocy - przydają się w wielu, wielu innych sytuacjach, a miejsca nie zajmują prawie w ogóle..

      OdpowiedzUsuń
    13. Po co latarka, jak do oświetlenia może posłużyć komórka?

      OdpowiedzUsuń