piątek, 10 lutego 2012

5 prostych zasad radzenia sobie z zimnem

Ku radości jednych i rozpaczy drugich wreszcie pogoda jest naprawdę zimowa - temperatura za oknem sięga minus 20 stopni, ziemia zamarzła na kamień a sąsiad zabiera akumulator na noc do domu. Niezależnie od tego, czy tą piękną zimową pogodą cieszycie się w pięknych okolicznościach przyrody, czy siedzicie w mieście, warto pamiętać o kilku prostych zasadach, dzięki którym będzie wam zawsze ciepło.




Żeby nie tłumaczyć się dalej, zacznę od kilku spraw podstawowych - wybaczcie, jeśli powtarzam rzeczy oczywiste, ale to pomoże zachować jasność wywodu... No więc, od razu na początek szok, zaskoczenie i niedowierzanie: ciepła kurtka puchowa polar wcale nie grzeje! One tylko izolują termicznie to, co wewnątrz od tego, co na zewnątrz, a i to nie jakoś świetnie. Gdyby wewnątrz zamiast człowieka umieścić butelkę z wodą o temperaturze 36,6 stopni i wynieść na mróz szybko mielibyśmy okutany w polar kawał lodu.
Kolejna cegiełka, której będziemy potrzebować później: za izolację odpowiada tak naprawdę nie tyle sam materiał ubrania, co schwytane między jego włókna powietrze. Tak się składa, że ma bardzo niską przewodność cieplną, więc stosunkowo trudno się nagrzewa i wychładza. Im więcej tego powietrza uwięzionego bez możliwości wymiany z zimnym powietrzem z zewnątrz, tym lepiej. To właśnie dlatego najcieplejsze są materiały puchate, takie jak wełna czy puch.
No dobra, było trochę fizyki na poziomie gimnazjum, to teraz pora na obiecane mądrości.

WARSTWY Lepiej dwie cienkie, niż jedna gruba
Żeby przetrwać zimę trzeba być jak Shrek - trzeba mieć warstwy. To chyba jedna z najlepiej znanych zasad ubierania się, ale to nie przeszkodzi mi przytoczyć ją raz jeszcze: lepiej mieć na sobie dwa cieńszy swetry, niż jeden grubszy. Czemu? Rzecz jasna dlatego, że w ten sposób oprócz warstw materiału o sumarycznie podobnej grubości jako bonus dostajemy dodatkową warstwę powietrza pomiędzy nimi, która też dodaje swoje do naszego komfortu termicznego. Ma to również wiele sensu z innego względu - ale o tym później.

LUŹNO Obcisłym dziękujemy
Chcesz mieć ciepło? Wyluzuj! Znacznie lepiej "grzeją" ubrania luźne, swobodnie układające się na ciele, niż te obcisłe. Powody są trzy. Po pierwsze, obcisłe ubranie rozciąga się, sprawiając, że materiał staje się "rzadszy" i pogarszając jego właściwości termoizolacyjne. Po drugie, między ciasno przylegającymi, naciągniętymi na siebie i rozciągniętymi warstwami ubrania jest mniej miejsca na izolujące warstwy powietrza. Po trzecie wreszcie ciasne ubranie może upośledzać krążenie krwi, a utrudnianie przepływu krwi to mniej więcej to samo, co zakręcanie kaloryfera. Słowem, będzie zimniej.

CZYSTO Czyste ciuchy działają lepiej
"Od smrodu jeszcze nikt nie zginął,  a od mrozu wyginęły dwie armie!" możesz usłyszeć próbując otworzyć okno zimą. Okazuje się, że smród i mróz potrafią zabijać razem, do spółki. Otóż noszenie brudnych ubrań to prosta recepta na wychłodzenie. Brud powoduje, że włókna materiału stają się zbite, tracąc swoją puszystość i elastyczność a wraz z nimi mikroskopijne przestrzenie wypełnione tym wspaniałym, izolującym powietrzem. Czysta skóra lepiej oddycha, czyste ubrania dużo lepiej izolują. Warto o tym pamiętać.

SUCHO Mokre zabija
Proste: jeśli namoczymy materiał, zawarte w nim powietrze zostanie wyparte przez wodę, która przewodzi ciepło o niebo lepiej od niego, zmieniając ciepłe dotychczas skarpetki w dwa mokre okłady wysysające energię szybciej, niż hrabia Drakula krew dziewicy. Są co prawda materiały, które nawet mokre zachowują część swoich właściwości (na przykład wełna czy dzianiny typu polartec), ale to znaczy tylko tyle, że w mokrym polarze czy wełnianym swetrze będziesz się wychładzał trochę wolniej, niż w mokrej bawełnie. Zimą unikaj wody, a jeśli zmokniesz - susz co tylko możesz najszybciej jak się da.

NA CHŁODNO Unikaj przegrzania
Choć brzmi to dziwnie, ciepło może sprawić, że zamarzniesz. A dokładniej - nadmiar ciepła. Jeśli maszerujesz przez zasypany śniegiem las na rakietach albo po prostu targasz do domu "niewielkie" zakupy, mimo mrozu bardzo szybko się rozgrzejesz. Twoje mięśnie podczas pracy wytwarzają ogromne ilości odpadowego ciepła, krew przenosi je do skóry, skąd powinno zostać wypromieniowane do otoczenia, ale… ale ubranie nie pozwala. Temperatura rośnie i organizm uruchamia mechanizm wspomagający oddawanie ciepła: zaczyna się pocić. Ciuchy nasiąkają potem, tracą swoje właściwości izolacyjne, a ty mając na grzbiecie mokry okład w końcu zatrzymujesz się i błyskawicznie marzniesz.
Przeciwdziałanie jest dość oczywiste. Zgodnie z punktem pierwszym zakładaj na siebie wiele warstw ubrania, dzięki czemu będziesz mógł stopniować izolację rozpinając lub zdejmując część z nich. Gdybyś miał na sobie tylko jedną grubą kurtkę, nie miałbyś tej możliwości: w niej byłoby ci za gorąco, a bez niej - za zimno.
Acha! I nie myśl sobie, że "oddychające" ciuchy załatwią sprawę! Owszem, pomogą (pod warunkiem, że jesteś ubrany w "haj-tech" od samego spodu do samego wierzchu), ale nie poradzą sobie z taką ilością ciepła i wilgoci, jaka powstaje podczas wysiłku.
Rozbieraj się w marszu, ubieraj kiedy stajesz. Proste.

Anglosasi, którzy tylko patrzą, jak sobie ułatwiać życie a poza tym kochają akronimy, ułożyli taki oto, mający pomóc zapamiętać jak chronić się przed zimnem:
   keep Clean
  avoid Overheating
wear it Loose
keep it Dry
Próbowałem zrobić coś takiego po polsku, ale nie udało mi się złożyć nic sensownego. Może wy będziecie mieli jakieś propozycje? 

W SKRÓCIE: Jeśli chcecie zachować ciepło, kiedy dookoła mróz
  • ubierajcie się warstwowo
  • zakładajcie luźne ubrania
  • utrzymujcie czystość
  • nie chodźcie w mokrym
  • unikajcie przegrzania

2 komentarze:

  1. Fajny blog, życzę wytrwałości w pisaniu!

    OdpowiedzUsuń