niedziela, 12 czerwca 2011

Test Petzl E+Lite: Malutka latareczka o wielkich możliwościach

Petzl E+Lite to maleńka, odporna i wygodna latarka, którą można (i warto!) nosić ze sobą zawsze i wszędzie. Zaraz opowiem wam na co ją stać oraz do czego wam się może przydać. 



Najlepsza latarka na świecie
Jedno z moich mott mówi, że najlepszy na świecie sprzęt to ten, który jest pod ręką, kiedy go potrzebujemy. Opierając się na tym twierdzeniu śmiało powiem, że Petzl E+Lite to najlepsza latarka na świecie. Ważące zaledwie 27 g wraz z bateriami urządzenie jest o połowę mniejsze od pudełka zapałek (choć trochę grubsze), co sprawia, że niezabranie E+Lite ze sobą "bo za ciężka" albo "bo nie mam gdzie jej włożyć" można uznać za uzasadnione tylko, jeśli idziecie na plażę. Nudystów. W każdym innym przypadku ta maleńka latareczka nie będzie wam zawadzała w plecaku, torebce czy kieszeni kurtki lub spodni - błyskawicznie zapomnicie, że w ogóle macie ją ze sobą.

O mnie się nie martw...
Po złożeniu tylna część latarki osłania diody
...mówi do użytkownika E+Lite. I nie żartuje. Jest wodoodporna (można ją bezkarnie zanurzać w wodzie do głębokości 1 m), wytrzymuje temperatury od -30 do +60 stopni Celsjusza i jest certyfikowana do pracy w środowiskach zagrożonych wybuchem. Z praktyki wynika, że dobrze znosi też  noszenie w kieszeni w towarzystwie twardych przedmiotów i nie da się jej łatwo zepsuć siadając na niej (co ja mam w tej tylnej kieszeni, co mnie tak gniecie...?). To naprawdę pancerna konstrukcja. Mając ją w kieszeni możesz stoczyć walkę ze stadem wściekłych niedźwiedzi, przepłynąć rwący strumień, bawić się na wieczorze kawalerskim, sturlać się ze stromego zbocza, przebrnąć przez bagno i przejechać całą linię metra w godzinach szczytu, a na koniec ona i tak będzie działać.  W sumie, prawdopodobnie jest w stanie wytrzymać więcej niż ty.

Jak świeci?
Latareczka działa na dwie baterie 
CR2033. Zauważcie, że pokrywa
 jest zabezpieczona uszczelką. 
Petzl E+Lite na jednym komplecie baterii może świecić non-stop przez około 45 godzin. W praktyce oznacza to, że możesz miesiąc co noc czytać pod kołdrą przez godzinę, trzy noce pilnować flagi na obozie albo roweru na polu namiotowym,  albo przez pół roku włączać latarkę co jakiś czas na kilka minut , szukając kluczy w plecaku, grzebiąc w silniku czy schodząc do piwnicy.
Zasięg świecenia latareczki Petzla wynosi około 19 metrów zaraz po założeniu nowych baterii i spada o mniej-więcej połowę po kilkunastu godzinach ciągłego świecenia. Pod koniec życia baterii światła wystarcza do oświetlenia nie więcej, niż 3-4 metrów. Co to oznacza?
Do tego, żeby maszerować nocą po szlaku latarka powinna świecić na nie mniej, niż 10 metrów (mówimy o w miarę komfortowych warunkach,  a nie ekstremum!).
Żeby zrobić sobie posiłek, rozbić namiot, przygotować spanie, wystarczy oświetlenie najbliższych 3-5 metrów.
Do czytania (tak, używałem tej latarki do tego!), szukania kluczy albo trafienia we właściwy przycisk na domofonie starczy te minimalne 3 metry, kiedy baterie są już jedną nogą w elektrycznym raju.
Podsumowując - jeśli jedziesz w teren i zabierasz ze sobą E+Lite jako jedyną latarkę, koniecznie weź ze sobą komplet zapasowych baterii. Albo dwa, lub trzy. Nawet jeśli weźmiesz cztery, baterie wraz z latarką będą lżejsze i zajmą mniej miejsca, niż przeciętna inna czołówka. Jeśli chcesz używać tej latareczki od czasu do czasu i jako oświetlenia awaryjnego, możesz się tym nie kłopotać i zmienić baterie, kiedy poczujesz, że nie jesteś dostatecznie oświecony.

Popatrz mamo, bez rąk!
A tak E+Lite mocuje się na przykład do daszka czapki
Ogromną zaletą Petzl E+Lite jest możliwość używania jej bez angażowania rąk. Po pierwsze i najważniejsze, za pomocą elastycznego paska o regulowanej długości można sobie tą latareczkę założyć na głowę, a potem dzięki kulowemu łożysku ustawić tak, żeby świeciła pod właściwym kątem. Po drugie, dzięki giętemu z drutu zaczepowi-klipsowi, E+Lite można przypiąć do daszka czapki, paska nośnego lub biodrowego plecaka czy do poły namiotu. Będzie się trzymać jak marzenie, a dzięki łożysku skierujemy jej światło w dowolne miejsce.
Po trzecie, odpowiednio obracając łożysko (wiem, to się staje nudne), możemy wykorzystać tylną część latarki jako podstawkę i ustawić ją na dowolnej w miarę płaskiej powierzchni.
Większość czołówek nie poradziłaby sobie z takimi zadaniami - poza przypięciem do czoła, rzecz jasna. Spróbujcie zrobić takie sztuczki z latarkami taktycznymi!

Czerwieni się i miga
Latareczka ma dwa tryby świecenia "zwykłego" - słaby i mocny, oraz kilka trybów dodatkowych. Jest to miganie światłem białym, świecenie ciągłe światłem czerwonym i miganie światłem czerwonym. Przełączanie się między trybami pracy jest bardzo proste i nie wymaga zapamiętywania, że trzy kliknięcia to czerwone, a cztery to miganie. Po prostu przesuwa się przełącznik w pożądaną pozycję i już - prościej się nie da.
Trzy białe diody i jedna czerwona (w środku). 
Czerwone światło nie psuje przyzwyczajenia oczu do ciemności i nie rzuca się w oczy z tak daleka jak białe więc świetnie nadaje się do zabawy w komando... Znaczy, do czytania mapy podczas wędrówki w jasną noc albo podczas podróży samochodem, kiedy pomagamy kierowcy znaleźć właściwą drogę. Problemem czerwonego światła jest to, że wszystkie kolory wyglądają w nim tak samo, więc czasem trudno odróżnić na mapie las od jeziora...
Tryb migania białym światłem to tryb, który miejmy nadzieję nigdy wam się nie przyda. Służy do wzywania pomocy: po pierwsze, oko ludzkie łatwiej dostrzega coś migającego, niż stałego a po drugie, w ten sposób wolniej zużywamy baterię.
Migającą na czerwono E+Lite warto przyczepić sobie do plecaka, kiedy nocą jedziemy na rowerze albo maszerujemy szosą, jako ostatni w kolumnie.

Wady? Są, a jakże!
Wyjęcie latarki z pojemnika nie jest
ani łatwe, ani szybkie
Na początek oczywistości: malutki Petzl jest malutki, więc daje mniej światła, niż jego więksi koledzy. Malutki Petzl jest malutki, więc niezbyt wygodnie trzyma się go w dłoni przez dłuższy czas (ale przecież nie do tego służy). Niezależnie od tego, czy nosimy go luzem w kieszeni, czy w firmowym "jajku" z tworzywa, szybkie wyjęcie i zapalenie E+Lite raczej nie wchodzi w grę. Zanim wydostaniemy latarkę, zanim zorientujemy się, jak ją trzymać, obrócimy tylną część i przesuniemy wajchę, koledzy używającą latarek taktycznych dawno już będą wiedzieli, czy hałas w krzakach to jeż, czy zbłąkany tubylec. Miniaturowa latareczka zdecydowanie nie nadaje się też do obsługi jedną ręką - owszem, jeśli nie będzie innej możliwości, to da się to zrobić, ale będzie to bardzo niewygodne.

Do czego przyda się Petzl E+Lite?
+ do niezbyt długiego maszerowania
+ do rozkładania/składania biwaku, prac biwakowych
+ do wszelkich działań w ciemnych zakamarkach, gdzie musisz mieć wolne ręce (grzebanie w silniku, naprawa rur, penetrowanie bunkrów lub jaskiń, wyjmowanie słoików z piwnicy)
+ do świetlenia namiotu/szałasu
+ do czytania mapy w marszu i w samochodzie
+ do czytania


Do czego nie przyda się Petzl E+Lite?
- do długotrwałego marszu czy penetrowania podziemi
- do marszu/wspinaczki w trudnych warunkach (deszcz, śnieg, mgła)
- do szybkiego oświetlania
- do operowania jedną ręką

Werdykt:
Petzl E+Lite? To się przyda!




6 komentarzy:

  1. Czekam na następne teksty
    Ciekawie i przyjemnie się czyta

    OdpowiedzUsuń
  2. Wrzucam bloga w mój RSS i czekam na kolejne artykuły :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapomniałem dopisać:
    Ta latareczka ma jeszcze jedną - moim zdaniem bardzo istotną wadę - sposób zasilania.
    Baterie te mimo, że nie są drogie - to nie dostaniemy ich w pierwszym lepszym sklepie osiedlowym, czy schronisku na szlaku..
    Osobiście polecałbym poszukać czegoś na AA lub AAA - tanie, dobre, do dostania nawet w warzywniaku u pana Heńka, a jak ktoś ma ładowarkę - to już w ogóle może używać za free.

    A posiadając niewielką latarkę "ręczną" nie musimy nosić ze sobą zapasowych 10 różnych typów baterii do każdej latarki z osobna.

    Podsumowując: waga to nie wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @Emill
    Cieszę się, że Ci się podoba, będę się starał dalej :-)

    Co do E+Lite i baterii, to guzikowe CR2033 są tak małe i lekkie, że można ich wziąć ze sobą naprawdę dużo nie obciążając się zbytnio. Przewaga wynikająca z dostępności tradycyjnych baterii, osiągalnych nawet "u Heńka" ;-) mogłaby się ujawnić chyba tylko na kilkutygodniowym obozie, na którym latarki używa się dużo i często, a w rozsądnej odległości są sklepy.
    Przy długim wyjeździe w dzicz różnicy nie będzie, bo i tak musisz wszystko zabrać ze sobą - podobnie podczas okazjonalnego używania na co dzień, w mieście, gdzie z kolei nie ma problemu z kupieniem "guzików".

    Natomiast zgodzę się z Tobą, że waga to faktycznie nie wszystko i latarkę trzeba wybrać biorąc pod uwagę różne czynniki :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hello.
    Dzięki za super artykuły.
    Jeszcze jedną wadą E+Lite jest cena. Jest niewiele tańsza niż kolejny model Petzla.
    Ale chyba sobie kupię, chociażby, żeby sobie leżała w aucie.
    pozdrawiam i czekam i pytam:
    dlaczego nie piszesz dalej?
    Piotr

    OdpowiedzUsuń
  6. Kupiłem przed chwilą w promocji za 66zł + porto (przez ceneo znalazłem).

    OdpowiedzUsuń