piątek, 17 czerwca 2011

Paracord - superlinka do (prawie) wszystkiego

Paracord to lekka i wytrzymała linka spadochronowa, której można używać niemal do wszystkiego. Niemal, bo choć są zastosowania, w których paracord jest niezrównany, są też takie, gdzie sprawdza się średnio. Zobaczmy, czy warto mieć ze sobą parę metrów sznurka.  




Co się może przydać zawsze, wszędzie i do wszystkiego? Sznurek oczywiście! Znacznie ważniejsze pytanie brzmi - jaki sznurek. Jeśli chcielibyście mieć ze sobą coś, na czym można polegać, co będzie się zachowywało w sposób przewidywalny, będzie mocne i wygodne w użyciu (a zapewniam was, że warto!), to od razu odpadają wszelkie sznurki do suszenia bielizny, sznurki do snopowiązałki i tym podobne wynalazki. Na placu boju pozostają linki żeglarskie, cienki wspinaczkowy repsznur i ulubiony przez fanów militariów i survivalowców paracord. Do dwóch pierwszych jeszcze wrócę, a dziś bierzemy na warsztat ten ostatni.

Z ziemi Amerykańskiej do Polski
Paracord, czyli parachute cord albo cord 550 to używana w czasie drugiej wojny światowej przez armię amerykańską  linka spadochronowa. Żołnierze jak to żołnierze, nie pozwolili jej się marnować przy czaszach spadochronów i znaleźli dla niej milion zastosowań. Stąd droga była już prosta - wszelkiej maści survivalowcy i miłośnicy militariów szybko uznali, że im też się paracord przyda i tak oto ta legendarna linka trafiła także i do naszych plecaków. Więc, jaki jest ten cały paracord?

7 w jednym. A nawet 8!
Cord 550 jest wykonany w całości z włókien syntetycznych. Z których konkretnie - wobec dziesiątków producentów stosujących różne materiały nie podejmuję się zgadywać. Bardzo charakterystyczna jest natomiast jego konstrukcja: otóż składa się on z 7 cienkich, wewnętrznych linek (każda spleciona z dwóch jeszcze cieńszych) umieszonych w gęstym oplocie, jak w koszulce. To sprawia, że każdemu survivalowcowi na widok paracordu świecą się oczy: z metra tej linki można uzyskać siedem metrowych kawałków cienkiego, ale wytrzymałego sznurka i do tego jeszcze metr oplotu, który sam w sobie też nadaje się do bardzo wielu zastosowań! Takie "cudowne rozmnożenie" może być ratunkiem w wielu sytuacjach, natomiast sama budowa paracordu ma jeszcze inne, ważne dla użytkownika konsekwencje. Ale o tym później. Tymczasem jeszcze ważna uwaga praktyczna: tnąc "spadolinkę" na kawałki należy przypalać jej końce, bo inaczej możemy zupełnie niechcący wyciągnąć  linki wewnętrzne, a oplot będzie się strzępił.

550=250, czyli ile wytrzyma paracord?
Paracord jest niewątpliwie wytrzymały. Oryginalna linka (tak, jest sporo podróbek!) wytrzymuje obciążenie statyczne około 250 kilogramów, czyli 550 funtów - dlatego praktyczni jankesi nazwali ją po prostu cord 550. Z braku młodocianego hipopotama albo typowego amerykanina w okolicy mogłem przetestować paracord tylko do obciążenia równego mojej własnej wadze, czyli 84 kg. Wytrzymał. "Spadolinka" spokojnie nada się więc do mocowania nawet poważnych ładunków, wiązania drewnianych konstrukcji czy budowania pułapek (których, jak na pewno wiecie, w Polsce nie wolno zastawiać, chyba, że w sytuacji zagrożenia życia). 
Nie próbujcie jednak używać  paracordu do zjazdów czy asekuracji -  pamiętajcie, że owe 250 kilogramów to obciążenie statyczne, a nawet podczas spokojnego zjazdu pojawiają się dynamiczne obciążenia, które mogą sprawić wam przykrą i bolesną niespodziankę...

Płaski, śliski, elastyczny
Paracord w dotyku i użyciu dość mocno różni się od innych linek. Pamiętacie, co pisałem o jego konstrukcji? No więc wewnątrz oplotu jest sporo wolnego miejsca, przez co paracord praktycznie nigdy nie ma przekroju koła - w zależności od sytuacji przybiera różne kształty, a owinięty wokół czegoś mocno może stać się nawet bardzo spłaszczoną elipsą. Kolejna różnica: oplot pokrywający "spadolinkę" jest gładki i śliski, a całość sprawia przyjemne, miękkie wrażenie. Wreszcie, w porównaniu do repsznurów czy linek żeglarskich, paracord jest bardziej elastyczny, wyraźnie rozciągając się pod dużym obciążeniem.  Te różnice mają kilka ważnych (i mniej ważnych) konsekwencji.

  • Po pierwsze, różne węzły zawiązane na paracordzie pracują inaczej, niż na klasycznej, plecionej lince. Z jednej strony śliski oplot, z drugiej zmienna średnica - w zależności od tego, co chcemy zawiązać może okazać się, że węzły zaciskają się mocniej lub słabiej, trzymają pewniej lub mniej pewnie. To trzeba wypraktykować.
  • Po drugie, elastyczność paracordu jest przydatna w jednych zastosowaniach (na przykład, kiedy trzyma płachtę rozpiętą między drzewami, a drzewa poruszają się na wietrze), ale niepożądana w innych: jeśli zastawiasz pułapkę, staraj się unikać stosowania paracordu jako linki spustowej, bo taki pracujący spust będzie działał wolniej i mniej pewnie, albo w najgorszym przypadku nie zadziała w ogóle. 
  • Po trzecie, miękki w dotyku i dobrze dopasowujący się do kształtów paracord świetnie nadaje się do oplatania nim rękojeści noży, uchwytów menażek, czy rączek plecaka. Wspaniale można też wyplatać z niego najróżniejsze cudeńka - bosmanki, kulki, bransoletki czy co tam jeszcze chcecie, które wbrew pozorom mogą mieć ważne zastosowanie praktyczne: w sytuacji awaryjnej okazuje się, że masz przy sobie parę metrów świetnej linki!

Paracord ma swoją cenę...
...i nie jest ona niska. Zapłaciwszy około 2 złote za metr linki nie będziemy potem skłonni ciąć ją śmiało na kawałki przy byle okazji, podwiązywać nią drzewka na działce, albo dawać dzieciom do zabawy. Cóż, nie da się mieć wszystkiego. Jak może pamiętacie, wspominałem  że paracord też jest podrabiany. Podróbki najczęściej zamiast siedmiu cienkich linek mają wewnątrz oplotu rdzeń z luźnych włókien nylonowych, przez co są mniej wytrzymałe (ale bez przesady - mam taką pseudo-spadolinkę i też bez problemu wytrzymuje moją wagę) oraz nie dają się mnożyć w sytuacji awaryjnej. Do wszystkich mniej hardkorowych zastosowań spokojnie możecie używać takiego właśnie sznura, który da się kupić w znacznie, znacznie niższej cenie.

Do czego przyda się paracord?
+ do przywiązywania rzeczy, które wymagają przywiązania
+ do wszelkich konstrukcji z drewna, takich jak szałasy czy drabinki, do pionierki obozowej
+ jako odciągi, mocowania płacht, namiotów
+ do obwiązywania rękojeści narzędzi, rączek i uchwytów rozmaitych sprzętów
+ do tworzenia interesującej "biżuterii wędrówkowej"

Do czego nie przyda się paracord?
- to nie jest linka żeglarska, ani wspinaczkowa i nie należy jej do tego używać
- do zastosowań, gdzie potrzebna jest pewna praca pod obciążeniem - paracord jest zbyt elastyczny
- tam, gdzie trzeba bezpowrotnie zużyć dużo linki - chyba, że cię na to stać!


Werdykt:
Paracord? To się przyda!

4 komentarze:

  1. Fajny post. Kolorowe bransoletki i różne wzory znajdziecie też na FaceBook'u, AJDIJAS. Zapraszam do oglądania

    OdpowiedzUsuń
  2. widziałem tu, fajne maja
    https://www.facebook.com/pages/Paracord-Polska/495149187296772
    i są na allegro,
    http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=33848952

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobry artykuł - kupiłem pierwszy raz paracord na aukcji i zastanawiałem się czy powinien być taki miękki i elastyczny - teraz wszystko jasne.
    Dziękuję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń